Z Misiem Paddingtonem to byłem zaznajomiony jedynie z wersjami animowanymi. Dwa seriale 2D (w tym jeden, gdzie Paddington strzela jakimiś laserami z oczu 0_o) i jeden kukiełkowo-wycinankowy, co leciał na Wieczorynce i był opowiadany przez Włodzimierza Bednarskiego. Jak się już domyśliliście, wstęp ten nawiązuje do aktorskiej duologii z lat 2014-2017. A dzisiaj dzięki TVP obejrzałem ją ciurkiem.
No! Mogłem to wcześniej obejrzeć! Największym plusem duologii jest to, że jej akurat nie robili Amerykanie, więc jej nie charakteryzuje cringe towarzyszący w obecnych fabularne adaptacji animowanych/literackich franczyz dla dzieci. Zero ziomalstwa, zero popkulturowych wstawek, misiek na plakatach nie chodzi w przeciwsłonecznych okularach, jedyny moment takiego oblechowatego humoru to czyszczenie uszu szczoteczką do zębów. Fabuły też mniej sztampowe. I czuć tu serducho twórców i nie wygląda jak wykalkulowany produkt producentów.
Paddington - <PRAWACKI BEŁKOT MODE ON>To propaganda proimigrancka, bo jakiś Peruwiańczyk trafia nielegalnie do UK, a zamiast trafić do ośrodka dla uchodźców to przygarnia go jakaś angielska Olga Tokarczuk. I nawet nie szuka pracy, a jak znajdzie to zabierze ją lokalsom!!11<PRAWACKI BEŁKOT MODE OFF>.
;)
Jan Prochyra jako niedźwiedź to chyba świadomy wybór jako easter egg ;). A przy okazji to jego ostatnia rola przed śmiercią i też symboliczna, bo dubbingowana przez niego postać ginie. Co do samej produkcji, bardzo się to uroczo ogląda. Rozbraja mnie to, że NIKT nie kwestionuje obecności gadającego miśka i traktują to jak kolejny dzień w pracy :). Mimo premise'u mniej niekiedy tu infantylności - np. Pan Brown ostrzega, że w metrze czają się nożownicy :D. I pani Bird wyzywa strażnika muzeum na kto wypije więcej nalewki. Jest tu villain w postaci Nicole Kidman wypychającej zwierzęta, która zachowuje się jak najbardziej serio i spokojnie by się znalazła w jakimś poważniejszym filmie i nikt nie zauważyłby różnicy. Jak najbardziej mi się podobał i jak ma ktoś dziecko, to zagonić je do seansu.
Paddington 2 - OK, nie spodziewałem, że to będzie Prison Break z udziałem Paddingtona (który trafia za niewinność, gdyż sędzia był stronniczy. I jestem pewien, że więcej lat dostał za znieważenie fryzury). Kuźwa, film więzienny o antropomorficznym niedźwiadku XD. Zresztą dzięki Paddingtonowi więzienie staje się kolorowe i nawet strażnik czyta więźniom bajki na dobranoc XD. Czarnym charakterem z kolei jest Hugh Grant i jego postać jest bardziej komediowa niż Kidman. Ale też jest coś zabawnego i surrealistycznego widzieć Granta w różnych kostiumach i szukających skarbów. I wraca ten strażnik zalecający do facetów w babich kieckach. Cóż, dalej jest utrzymany poziom. Jak tak oglądałem, to dostrzegłem że nawet wyróżnia się to wizualnie i bardziej przypomina jakiś autorski film aniżeli gotowy produkt dla dzieci. Jakbym miał zarzut, to mogło być więcej Capaldiego jako Curry’ego, bo postać tu nic nie ma do roboty. I bardzo brakuje mi „Misiu” w jego wykonaniu (to samo się tyczy jedynki). Polski dubbing nadal OK, choć czuję jakiś miscast Żmijewskiego jako tytułowego bohatera (ukazanego jako młodego), i o ile Ostaszewska wypadła OK jako Kidman, to Królikowski jako Grant nie jest jakiś najgorszy, ale coś jest nie tak. I kusiło, by wykorzystać więcej grypsery w scenach więziennych (szczególnie, że większość słów jest już znana i nie są to wulgaryzmy). I wkradły się polskie wtręty (np. kuchenne rewolucje), ale to jeszcze wypada naturalnie) - głównie o Misiu Uszatku.
Obie produkcje 8/10 (z czym jedynka ze wskazaniem na 9/10).
No! Mogłem to wcześniej obejrzeć! Największym plusem duologii jest to, że jej akurat nie robili Amerykanie, więc jej nie charakteryzuje cringe towarzyszący w obecnych fabularne adaptacji animowanych/literackich franczyz dla dzieci. Zero ziomalstwa, zero popkulturowych wstawek, misiek na plakatach nie chodzi w przeciwsłonecznych okularach, jedyny moment takiego oblechowatego humoru to czyszczenie uszu szczoteczką do zębów. Fabuły też mniej sztampowe. I czuć tu serducho twórców i nie wygląda jak wykalkulowany produkt producentów.
Paddington - <PRAWACKI BEŁKOT MODE ON>To propaganda proimigrancka, bo jakiś Peruwiańczyk trafia nielegalnie do UK, a zamiast trafić do ośrodka dla uchodźców to przygarnia go jakaś angielska Olga Tokarczuk. I nawet nie szuka pracy, a jak znajdzie to zabierze ją lokalsom!!11<PRAWACKI BEŁKOT MODE OFF>.
;)
Jan Prochyra jako niedźwiedź to chyba świadomy wybór jako easter egg ;). A przy okazji to jego ostatnia rola przed śmiercią i też symboliczna, bo dubbingowana przez niego postać ginie. Co do samej produkcji, bardzo się to uroczo ogląda. Rozbraja mnie to, że NIKT nie kwestionuje obecności gadającego miśka i traktują to jak kolejny dzień w pracy :). Mimo premise'u mniej niekiedy tu infantylności - np. Pan Brown ostrzega, że w metrze czają się nożownicy :D. I pani Bird wyzywa strażnika muzeum na kto wypije więcej nalewki. Jest tu villain w postaci Nicole Kidman wypychającej zwierzęta, która zachowuje się jak najbardziej serio i spokojnie by się znalazła w jakimś poważniejszym filmie i nikt nie zauważyłby różnicy. Jak najbardziej mi się podobał i jak ma ktoś dziecko, to zagonić je do seansu.
Paddington 2 - OK, nie spodziewałem, że to będzie Prison Break z udziałem Paddingtona (który trafia za niewinność, gdyż sędzia był stronniczy. I jestem pewien, że więcej lat dostał za znieważenie fryzury). Kuźwa, film więzienny o antropomorficznym niedźwiadku XD. Zresztą dzięki Paddingtonowi więzienie staje się kolorowe i nawet strażnik czyta więźniom bajki na dobranoc XD. Czarnym charakterem z kolei jest Hugh Grant i jego postać jest bardziej komediowa niż Kidman. Ale też jest coś zabawnego i surrealistycznego widzieć Granta w różnych kostiumach i szukających skarbów. I wraca ten strażnik zalecający do facetów w babich kieckach. Cóż, dalej jest utrzymany poziom. Jak tak oglądałem, to dostrzegłem że nawet wyróżnia się to wizualnie i bardziej przypomina jakiś autorski film aniżeli gotowy produkt dla dzieci. Jakbym miał zarzut, to mogło być więcej Capaldiego jako Curry’ego, bo postać tu nic nie ma do roboty. I bardzo brakuje mi „Misiu” w jego wykonaniu (to samo się tyczy jedynki). Polski dubbing nadal OK, choć czuję jakiś miscast Żmijewskiego jako tytułowego bohatera (ukazanego jako młodego), i o ile Ostaszewska wypadła OK jako Kidman, to Królikowski jako Grant nie jest jakiś najgorszy, ale coś jest nie tak. I kusiło, by wykorzystać więcej grypsery w scenach więziennych (szczególnie, że większość słów jest już znana i nie są to wulgaryzmy). I wkradły się polskie wtręty (np. kuchenne rewolucje), ale to jeszcze wypada naturalnie) - głównie o Misiu Uszatku.
Obie produkcje 8/10 (z czym jedynka ze wskazaniem na 9/10).
03-07-2022, 17:35





