A Face In The Crowd
Cwaniacki prostak z zacięciem do gawędziarstwa w wyniku kombinacji szczęścia i charyzmy staje się telewizyjną gwiazdą. Z początku niepokorny i niezależny, by wraz z upływem czasu i wzrostem zielonych na koncie reprezentować to, przeciwko czemu niegdyś występował. Sodówka uderza do łba, a z faceta wychodzi kompletny bydlak upajający się swoim wpływem na maluczkich - widzów oglądających go co tydzień i spijających mu z ust każde słowo. Krytyka kultu rozpoznawalnych jednostek oraz telewizji jako narzędzia do manipulowania tłumami jest tu może czasem nieco zbyt dosłowna, ale jak najbardziej słuszna i wciąż, oczywiście, aktualna. Przy okazji nieodlączne numerki, statystyki i notowania oraz przerażająca perspektywa - jeśli stracisz oglądalność, to zastąpimy cię kimś innym. Jest tu garść tego, co po latach rozbudował Lumet w swoim wybitnym Network (nie wierzę, że Sidney choć trochę nie inspirował Twarzą w tłumie.) Znalazło się też miejsce na "ideały", ale te nie są głoszone pełną piersią i wynoszone na piedestał, jeno skryte za warstwą cynizmu i egoizmu. Aktorstwo wyborne, a Andy Griffith ze swoim rubasznym śmiechem zasługiwał na wszelkie możliwe nagrody. Wielkie kino.
Najlepszy film Kazana (A Face In The Crowd > On The Waterfront >>> A Streetcar Named Desire). 8-9/10.
Cwaniacki prostak z zacięciem do gawędziarstwa w wyniku kombinacji szczęścia i charyzmy staje się telewizyjną gwiazdą. Z początku niepokorny i niezależny, by wraz z upływem czasu i wzrostem zielonych na koncie reprezentować to, przeciwko czemu niegdyś występował. Sodówka uderza do łba, a z faceta wychodzi kompletny bydlak upajający się swoim wpływem na maluczkich - widzów oglądających go co tydzień i spijających mu z ust każde słowo. Krytyka kultu rozpoznawalnych jednostek oraz telewizji jako narzędzia do manipulowania tłumami jest tu może czasem nieco zbyt dosłowna, ale jak najbardziej słuszna i wciąż, oczywiście, aktualna. Przy okazji nieodlączne numerki, statystyki i notowania oraz przerażająca perspektywa - jeśli stracisz oglądalność, to zastąpimy cię kimś innym. Jest tu garść tego, co po latach rozbudował Lumet w swoim wybitnym Network (nie wierzę, że Sidney choć trochę nie inspirował Twarzą w tłumie.) Znalazło się też miejsce na "ideały", ale te nie są głoszone pełną piersią i wynoszone na piedestał, jeno skryte za warstwą cynizmu i egoizmu. Aktorstwo wyborne, a Andy Griffith ze swoim rubasznym śmiechem zasługiwał na wszelkie możliwe nagrody. Wielkie kino.
Najlepszy film Kazana (A Face In The Crowd > On The Waterfront >>> A Streetcar Named Desire). 8-9/10.
12-07-2022, 14:31





