Widziałem wczoraj film "The Gray Man" na Netflix. Generalnie mehowe, ale nie tak w stylu meh/Netflix. Widowisko sporych rozmiarów, widać budżet - dużo pościgów, wybuchów, strzelanin i rozwałki. To taki Jason Bourne, ale z większym rozmachem i mniejszą dawką logiki, coś pomiędzy Bourne'em a Wickiem - w ogóle główny pomysł na intrygę to niezła głupota. Albo inaczej, pomysł może i spoko, ale to jak zostało to rozpisane, trzy kropki.
Szkoda, że nie trafił do kin ponieważ chętnie zobaczyłbym ile zarobi. Pewnie nie tak dużo jak powinien i skończyłoby się na pierwszej części, a tak Netflix zrobi kontynuację. Ode mnie 5/10.
Szarżujący Chris Evans tragedia. W ogóle nie pasował mi do tego filmu i historii. Jeśli miał być przeciwwagą do poważnego Goslinga, to nie pykło.
Akurat postać de Armas spoko i właśnie nie jest na żadnych resorach. Pomaga głównemu bohaterowi, ile może, ale są sceny, gdzie dostaje wpierdol od kolesi, co jest raczej niespotykane w tego typu kinie.
No tutaj niby też trochę mu się dostaje, ale finalnie nie ma to raczej większego wpływu na fizyczny aspekt jego postaci. Finał w filmie tragedia, nie wiem czy tak było w książce, ale w filmie:
Szkoda, że nie trafił do kin ponieważ chętnie zobaczyłbym ile zarobi. Pewnie nie tak dużo jak powinien i skończyłoby się na pierwszej części, a tak Netflix zrobi kontynuację. Ode mnie 5/10.
(21-07-2022, 11:36)Paszczak napisał(a): Tyle że w książce rzeczony Lloyd to nie krejzolski zabójca z wąsem którego odstawia Evans a śliski i tchórzliwy korporacyjny prawnik.
Szarżujący Chris Evans tragedia. W ogóle nie pasował mi do tego filmu i historii. Jeśli miał być przeciwwagą do poważnego Goslinga, to nie pykło.
(21-07-2022, 11:36)Paszczak napisał(a): W książce nie ma też mowy o turbo dupie na resorach która wspiera bohatera swoimi waginiarskimi supermocami - tu natomiast wcisnęli aż dwie "silne postaci kobiece".
Akurat postać de Armas spoko i właśnie nie jest na żadnych resorach. Pomaga głównemu bohaterowi, ile może, ale są sceny, gdzie dostaje wpierdol od kolesi, co jest raczej niespotykane w tego typu kinie.
(21-07-2022, 11:36)Paszczak napisał(a): Sam Gray Man z każdym rozdziałem powieści jest coraz brudniejszy, bardziej wycieńczony i podziurawiony. Dochodzi do tego, że w finale
No tutaj niby też trochę mu się dostaje, ale finalnie nie ma to raczej większego wpływu na fizyczny aspekt jego postaci. Finał w filmie tragedia, nie wiem czy tak było w książce, ale w filmie:
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
23-07-2022, 09:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-07-2022, 09:10 przez Pelivaron.)
Spoiler




