Muszę stanąć w obronie Godzilli. To był najwspanialszy potwór/bohater mojego dzieciństwa i z niecierpliwością czekałem kiedy w kinie będę mógł obejrzeć jej kolejne pojedynki z potworami zagrażającymi naszej planecie. Za jednego z najgroźniejszych przeciwników uważałem Mechagodzillę. Fakt miałem wtedy około 7 lat ale te filmy były dla mnie cudowne. Pamiętam że nawet jak zalało nam kino i uwidoczniła się na ścianach wielka plama to powstała teoria o tym że Godzilla 'olała' kino za karę że tak fatalne kopie filmów o niej do nas docierały :-). Dopiero pojawienie się 'Superpotwora' na chwilę zagroziło Godzilli utratą pozycji lidera ze względu na nagromadzenie dużej ilości potworów w jednym filmie ale okazało się że to pojedyńczy film więc przepadł. Jeszcze długo po tym jak wyrosłem z tego klimatu to kolekcjonowałem na kasetach wideo walki Godzilli (całych filmów nie było sensu) i co jakiś czas powracałem do nich.
Co do wersji amerykańskiej to nawet nie próbowałem jej oglądać. Już z trailerów wyglądała mi na biegającą jaszczurkę ala Park Jurajski i stwierdziłem że to nie ma sensu ponieważ piękno Godzilli polega właśnie na tym że był to aktor ubrany w gumowy strój a nie komputerowe efekty.
Obecnie każdy miłośnik Godzilli dzięki MySpace może zostać jej przyjacielem. Ja już w tym gronie jestem :-)
Co do wersji amerykańskiej to nawet nie próbowałem jej oglądać. Już z trailerów wyglądała mi na biegającą jaszczurkę ala Park Jurajski i stwierdziłem że to nie ma sensu ponieważ piękno Godzilli polega właśnie na tym że był to aktor ubrany w gumowy strój a nie komputerowe efekty.
Obecnie każdy miłośnik Godzilli dzięki MySpace może zostać jej przyjacielem. Ja już w tym gronie jestem :-)
23-11-2007, 01:33





