Final Fantasy: A Spirit Within 2001
Zestarzała się ta animacja okrutnie. Już w dniu premiery - choć przełomowa - trąciła komputerem. Na domiar złego jest spora różnica w jakości pomiędzy sekwencjami, a wynika to z faktu, że proces produkcji rozpoczął się w 1996 roku, a potem jakość i możliwości renderingu zmieniały się kosmicznie. Wobec czego wiele scen robiono od nowa, a niektóre po prostu zostały takie, jakie były na początku i np. scena jazdy Quadem wygląda jak animacja z gry. Do tego mo-cap jest zrobiony po łebkach - często widać animowane postaci, które nie poruszają ramionami albo w ogóle dłońmi i czy palcami. oczywiście to detale, ale w całości wpływają na to, jak prezentuje się dana scena i przez te niedopracowania poziom sztuczności wybija poza skalę.
Ale nie powiem - przedsięwzięcie było karkołomne i może ponadczasowe, nie mniej to przyjemny film. Warstwa z Hollywood, czyli voice acting (Donald Sutherland, Alec Baldwin, Steve Buscemi, James Woods) wypadli świetnie, podobnie jak muzyka Goldenthala z finalną piosenką Lary Fabian (mam do niej słabość, bo Lara pięknie wykonała ten kawałek) to topowa robota. Design w filmie i setting też ciekawy - ciut dobajerzony ale we wszystkim widać pomysł. Są też ciekawe patenty, jak chociażby wyjaśnienie dlaczego fantomy są widoczne gołym okiem. Tutaj jest też problem, bo sekwencja ataku na miasto ma najlepszą jakość pod względem montażu, efektów, reżyserii i akcji i jakościowo odstaje (na plus) od całości dość widocznie.
Z reżyserią jest już gorzej: scenariusz tworzy karykaturalne postaci i nie za bardzo jest je jak poprowadzić, przez co animki są tekturowe i przerysowane. Nie było co z tego ugrać. Ale mimo to trafia się kilka perełek, takich jak chociażby zadyma w uciekającym statku czy wspomniana ewakuacja miasta.
I scenariuszowo film jest skopany w trzecim akcie. Aki jest pierwszą duszą, a potem staje się także ostatnią. Nie powiem - przewrotne. Bo wyleciało ze scenariusza to, że Aki jest w ciąży, zaś ósmą dusza jest jej nienarodzone dziecko. Detal, tylko że w chwili gdy Cid mówi "teraz rozumiem" nic nie jest jasne :D ponieważ ten "detal" trzeba doczytać na imdb. przez długi czas tego po prostu nie rozumiałem.
6/10
Przydałby się remejk ze zdolnym reżyserem i równie dobrą obsadą, co ma oryginał.
Zestarzała się ta animacja okrutnie. Już w dniu premiery - choć przełomowa - trąciła komputerem. Na domiar złego jest spora różnica w jakości pomiędzy sekwencjami, a wynika to z faktu, że proces produkcji rozpoczął się w 1996 roku, a potem jakość i możliwości renderingu zmieniały się kosmicznie. Wobec czego wiele scen robiono od nowa, a niektóre po prostu zostały takie, jakie były na początku i np. scena jazdy Quadem wygląda jak animacja z gry. Do tego mo-cap jest zrobiony po łebkach - często widać animowane postaci, które nie poruszają ramionami albo w ogóle dłońmi i czy palcami. oczywiście to detale, ale w całości wpływają na to, jak prezentuje się dana scena i przez te niedopracowania poziom sztuczności wybija poza skalę.
Ale nie powiem - przedsięwzięcie było karkołomne i może ponadczasowe, nie mniej to przyjemny film. Warstwa z Hollywood, czyli voice acting (Donald Sutherland, Alec Baldwin, Steve Buscemi, James Woods) wypadli świetnie, podobnie jak muzyka Goldenthala z finalną piosenką Lary Fabian (mam do niej słabość, bo Lara pięknie wykonała ten kawałek) to topowa robota. Design w filmie i setting też ciekawy - ciut dobajerzony ale we wszystkim widać pomysł. Są też ciekawe patenty, jak chociażby wyjaśnienie dlaczego fantomy są widoczne gołym okiem. Tutaj jest też problem, bo sekwencja ataku na miasto ma najlepszą jakość pod względem montażu, efektów, reżyserii i akcji i jakościowo odstaje (na plus) od całości dość widocznie.
Z reżyserią jest już gorzej: scenariusz tworzy karykaturalne postaci i nie za bardzo jest je jak poprowadzić, przez co animki są tekturowe i przerysowane. Nie było co z tego ugrać. Ale mimo to trafia się kilka perełek, takich jak chociażby zadyma w uciekającym statku czy wspomniana ewakuacja miasta.
I scenariuszowo film jest skopany w trzecim akcie. Aki jest pierwszą duszą, a potem staje się także ostatnią. Nie powiem - przewrotne. Bo wyleciało ze scenariusza to, że Aki jest w ciąży, zaś ósmą dusza jest jej nienarodzone dziecko. Detal, tylko że w chwili gdy Cid mówi "teraz rozumiem" nic nie jest jasne :D ponieważ ten "detal" trzeba doczytać na imdb. przez długi czas tego po prostu nie rozumiałem.
6/10
Przydałby się remejk ze zdolnym reżyserem i równie dobrą obsadą, co ma oryginał.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
21-08-2022, 11:21





