Mieliście kiedyś tak, że łapiecie sobie randomowy serial z nudów i po 15 minutach pierwszego odcinka mówicie "ZAJEBISTY pomysł, ale pewnie nic z tego nie wyjdzie"? :)
Tak mam właśnie z Manifestem (na Netflixie wrzucony jako Turbulencje). Nazwiska stojące za tym tytułem są naprawdę obiecujące - produkuje m.in. Zemeckis, pisze reżyser pierwszego sezonu The Wire, a pomysłodawcą jest gość od świetnego Boston Legal z Jamesem Spiderem.
![[Obrazek: manifest.jpg]](https://1.bp.blogspot.com/-xOeAyjYeqPc/YC7FGJv0F3I/AAAAAAAEuhU/HWKsp1VDzK4t0pv4LARvf3pm2AuPIlpGwCLcBGAsYHQ/s1866/manifest.jpg)
Jak to się zaczyna? CUDOWNIE. Podczas rutynowego powrotu z Jamajki załoga i pasażerowie lotu 828 trafiają na mocną burzę i turbulencje, które po kilkunastu sekundach ustają. Kiedy lądują przymusowo na innym niż wcześniej ustalono lotnisku w Nowym Jorku okazuje się, że zostali uznani 5 lat temu za zaginionych i martwych. Efekt - w ich otoczeniu wiele się zmieniło, jedni potracili członków rodziny (mimo że z nimi rozmawiali dzień wcześniej przez telefon), drudzy zyskali szansę na pokonanie choroby (bo w między czasie pojawiła się nowa kuracja). Inni jeszcze muszą zmierzyć się z faktem, że partner/partnerka po przeżyciu żałoby znalazł(a) kogoś innego. Przez moment rozkminiałem, jakbym się czuł gdyby spotkało mnie coś podobnego po obu stronach barykady. Strasznie przerąbana sprawa.
Potencjał był w tym ogromny i twórcy nawet fajnie eksplorują motywy science-fiction, spisków, ludzkich dramatów i układania życiowych klocków na nowo. Pachnie to miejscami mniej cringe'owym Lostem i jednocześnie gorszą wersją X-Files. Dzieje się dużo, ale karty odsłaniane są stopniowo. Napisałem jednak wyżej, że niewiele z tego wyjdzie i jestem tego pewien z prostej przyczyny - obejrzałem na razie 4 odcinki, a tych jest... 62. Nie czuję potencjału na tyle materiału i obawiam się, że padnie to pod ciężarem głupoty jak LOST, gdzie już zamotano tak niektóre motywy, że wyglądało to później jak parodia serialu. Po tych 4 ekpach na razie żenady nie ma, bo jeszcze liczę na jakieś teorie spiskowe ze starej szkoły :)
Co minusuje ten serial? Mocno telewizyjna realizacja, przeciętne aktorstwo i jeden motyw, który miał robić efekt wow, a niestety pachnie na odległość absurdem.
Daje na razie takie bieda-6/10
Tak mam właśnie z Manifestem (na Netflixie wrzucony jako Turbulencje). Nazwiska stojące za tym tytułem są naprawdę obiecujące - produkuje m.in. Zemeckis, pisze reżyser pierwszego sezonu The Wire, a pomysłodawcą jest gość od świetnego Boston Legal z Jamesem Spiderem.
![[Obrazek: manifest.jpg]](https://1.bp.blogspot.com/-xOeAyjYeqPc/YC7FGJv0F3I/AAAAAAAEuhU/HWKsp1VDzK4t0pv4LARvf3pm2AuPIlpGwCLcBGAsYHQ/s1866/manifest.jpg)
Jak to się zaczyna? CUDOWNIE. Podczas rutynowego powrotu z Jamajki załoga i pasażerowie lotu 828 trafiają na mocną burzę i turbulencje, które po kilkunastu sekundach ustają. Kiedy lądują przymusowo na innym niż wcześniej ustalono lotnisku w Nowym Jorku okazuje się, że zostali uznani 5 lat temu za zaginionych i martwych. Efekt - w ich otoczeniu wiele się zmieniło, jedni potracili członków rodziny (mimo że z nimi rozmawiali dzień wcześniej przez telefon), drudzy zyskali szansę na pokonanie choroby (bo w między czasie pojawiła się nowa kuracja). Inni jeszcze muszą zmierzyć się z faktem, że partner/partnerka po przeżyciu żałoby znalazł(a) kogoś innego. Przez moment rozkminiałem, jakbym się czuł gdyby spotkało mnie coś podobnego po obu stronach barykady. Strasznie przerąbana sprawa.
Potencjał był w tym ogromny i twórcy nawet fajnie eksplorują motywy science-fiction, spisków, ludzkich dramatów i układania życiowych klocków na nowo. Pachnie to miejscami mniej cringe'owym Lostem i jednocześnie gorszą wersją X-Files. Dzieje się dużo, ale karty odsłaniane są stopniowo. Napisałem jednak wyżej, że niewiele z tego wyjdzie i jestem tego pewien z prostej przyczyny - obejrzałem na razie 4 odcinki, a tych jest... 62. Nie czuję potencjału na tyle materiału i obawiam się, że padnie to pod ciężarem głupoty jak LOST, gdzie już zamotano tak niektóre motywy, że wyglądało to później jak parodia serialu. Po tych 4 ekpach na razie żenady nie ma, bo jeszcze liczę na jakieś teorie spiskowe ze starej szkoły :)
Co minusuje ten serial? Mocno telewizyjna realizacja, przeciętne aktorstwo i jeden motyw, który miał robić efekt wow, a niestety pachnie na odległość absurdem.
Daje na razie takie bieda-6/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
03-09-2022, 21:42





