(03-09-2022, 21:42)Snappik napisał(a): Jak to się zaczyna? CUDOWNIE. Podczas rutynowego powrotu z Jamajki załoga i pasażerowie lotu 828 trafiają na mocną burzę i turbulencje, które po kilkunastu sekundach ustają. Kiedy lądują przymusowo na innym niż wcześniej ustalono lotnisku w Nowym Jorku okazuje się, że zostali uznani 5 lat temu za zaginionych i martwych. Efekt - w ich otoczeniu wiele się zmieniło, jedni potracili członków rodziny (mimo że z nimi rozmawiali dzień wcześniej przez telefon), drudzy zyskali szansę na pokonanie choroby (bo w między czasie pojawiła się nowa kuracja). Inni jeszcze muszą zmierzyć się z faktem, że partner/partnerka po przeżyciu żałoby znalazł(a) kogoś innego. Przez moment rozkminiałem, jakbym się czuł gdyby spotkało mnie coś podobnego po obu stronach barykady. Strasznie przerąbana sprawa.Brzmi podejrzanie podobnie do fabuły książki, którą jakiś czas temu czytałem - Hervé Le Tellier "Anomalia".
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4983666/anomalia
Pomysł był fajny, ale w miarę rozwoju fabuły wychodzi na jaw, że to zdarzenie jest Nie wiem, czy tu też tak będzie, ale byłem rozczarowany, bo zaczyna się świetnie, a potem balon oczekiwań na jakiś megatwist zostaje przekłuty i flaczeje.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.
03-09-2022, 22:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-09-2022, 22:07 przez Dirk.)
Spoiler




