Przed chwilą obejrzałem CGI-Pinokia. Od czego tu zacząć?
+ Zachowali zegar z matką lejącą gówniaka (w wersji PC, ale nadal) :)
+ Fajny motyw, że Hanks jest wdowcem i stworzył pajacyka na podobieństwo swego zmarłego syna (mimo, że niewykorzystany)
+ Jest scena z animacji, jak Świerszcz opiera się o dupę jakieś figurki. Więc PC jeszcze tak się nie wzięło
- Ten film to była okazja, żeby wstawić wariant z loga Króla Lwa i Księgi Dżungli. Jeżeli gdzieś pasował (bo w owych tytułach nie pasował za cholerę) to właśnie Pinokio, bo styl animacji mocno pasował do oryginału z 1940 roku
- Hipolit Świerszcz na początku odgrywa Nowe szaty króla - not liked
- CGI to szkaradziejstwo, którego się nadużywa. Wiecie, że kufle piwa korzennego z Wyspy Radości podawane Knotowi i Pinokiowi zostały zrobione w CGI?
- CGI, które jest chujowe - Pinokio wygląda jak z cutscenki z gry na peceta adpatującą film Disneya, jaką ogrywałem w dzieciństwie
- Kompletnie pomylone projekty postaci, które działały w animacji, tu wręcz przeciwnie - Świerszcz to dosłownie mutant z Wyspy doktora Moreau. Podobnie Cleo oraz Lis i Kot.
- Zwierzęta znowu są zbyt zantropomorfizowane. Cleo i sassy black mewa wyglądają jak z kreskówki. O projektach już mówiłem
- Sądziliście, że remake wykorzysta okazję do ukarania bad guyów? Oczywiście, że nie. Lis i kot pojawiają się w JEDNEJ scenie i tyle się ich widzi. Woźnica dalej pracuje dla Epsteina. Monstro też żyje. Jedynie Stromboli zostaje aresztowany, bo tak zdecydował scenariusz w jednosekundowej wstawce.
- Film jednocześnie jest zbyt wierny i zbyt swobodny. Co chwila mamy odhaczanie wszelakich momentów z animacji bez oczywistego zrozumienia dlaczego działały w animacji...
- ...Ale momentami zbytnio odchodzi od animacji ze szkodą. Stromboli ma pracownicę, która służy jedynie jako triple combo dla reprezentacji (czarna kobieta z protezą). Sądziłem, że to ona uwolni Pinokia, ale nie. Robi to Świerszcz jak w animce.
- Woźnica wygląda jak najbardziej oczywisty pedofil, przed którą ostrzegają dorośli. W animacji gość wygląda w miarę normalnie i mógł z łatwością zdobyć zaufanie małych głupiutkich chłopców
- Łopata mega. Oprócz wspomnianego woźnicy, lis i kot nie wyglądają na godnych zaufania. A Wyspa Radości jest ukazana jako podejrzane miejsce - creepiasta muzyka i straszne figury, a Pinokio od razu wie, że to złe miejsce
- Czarna Wróżka wygląda jak osoba ludzka, która przyszła z ogłoszenia o pracę i jest dopiero stażystką
- Film jest wygładzony. Gepetto nie pali fajki przed snem, nie chodzi z pistoletem pod poduszkę. Nie ma tego creepy factora (chyba, że weźmiemy CGI-Lisa i Kota, ale nie to miał być) charakteryzującego animację
- Pinokio od początku dobry, szlachetny i moralny. Oczywiście nie podoba mu się Wyspa Radości. W animacji był może lepszy od książkowego oryginału, ale był wiarygodnym nieidealnym dzieckiem
- To samo Świerszcz, który też w animacji potrafił pokazać złość
- Knot jest patusem, który od początku szura się i nabija z Pinokia. W animacji przynajmniej się postarali, by był w miarę dający się lubić i łatwo się wierzyło w przyjaźń jego i Pinokia
- Walt Disney jest reinkarnacją Gepetta. W jego warsztacie są wystrugane postacie Disneya - Donald, Królik Roger, szeryf Chudy, Diabolina. A Stromboli ma u siebie malunek zamku Disneya
- Film klaruje, że akcja dzieje się we Włoszech (gdy w animacji wioska byłą umiejscowiona w jakimś Tyrolu). A jednocześnie szyld warsztatu Gepetta jest napisany w języku angielskim. I imię Pinokia nadane jest od angielskiego słowa sosna - pine.
- Lis proponuje Pinokiowi, żeby jego pseudonim sceniczny brzmiał Chris Pine - AAAA!!!!
- XIX-wieczny lis mówi słowo "influencer" - LOOOOLLL!
- Świerszcz praktycznie nic nie robi i ma mało interakcji z pajacem
- Nikogo nie dziwi, że zmutowany gadający lis łazi wśród ludzi
- Wszyscy robią zarzut Pinokiowi, że ten jest z drewna i nikt go takiego nie pokocha
- Dyrektor szkoły wyrzuca Pinokia ze szkoły za bycie marionetką, zamiast doznać zawału i wezwać księdza do wypędzenia diabła
- Gepetto idzie na poszukiwania Pinokia zabierając kociaka nie będącego psem tropiącym oraz rybę zależną od siedzenia w akwarium
- Stromboli wygląda jak kobieta z brodą
- Remake jest znacznie dłuższy, a jednocześnie zapieprza z scenami. Pinokio dopiero co ucieka Stromboliemu, a tu nagle porywa go Woźnica bez wstępu i zapowiedzi, kim on jest
- Wspomniany wątek zmarłego syna niemal się nie pojawia (nawet nie jest bezpośrednio podane, że chłopiec na zdjęciu to syn) i nie ma konsekwencji, bo tutaj to Gepetto jest ledwie martwy i to Pinokio go opłakuje
- Pinokio to naprawdę adaptacja Buratina
Remake w tej formie kompletnie bezzasadny. Niczego nie dodaje do animacji i zbyt niewolniczo na niej polega, by być samodzielnym dziełem. Jak chcecie obejrzeć dobrą aktorską anglojęzyczną adaptację Pinokia to niech będzie wersja z 1996 roku. I lepiej zobaczyć animację z 1940 roku.
2/10 Z perspektywy czasu zmieniam zdanie - 0/10. Już chyba aktorski Król Lew był lepszy.
+ Zachowali zegar z matką lejącą gówniaka (w wersji PC, ale nadal) :)
+ Fajny motyw, że Hanks jest wdowcem i stworzył pajacyka na podobieństwo swego zmarłego syna (mimo, że niewykorzystany)
+ Jest scena z animacji, jak Świerszcz opiera się o dupę jakieś figurki. Więc PC jeszcze tak się nie wzięło
- Ten film to była okazja, żeby wstawić wariant z loga Króla Lwa i Księgi Dżungli. Jeżeli gdzieś pasował (bo w owych tytułach nie pasował za cholerę) to właśnie Pinokio, bo styl animacji mocno pasował do oryginału z 1940 roku
- Hipolit Świerszcz na początku odgrywa Nowe szaty króla - not liked
- CGI to szkaradziejstwo, którego się nadużywa. Wiecie, że kufle piwa korzennego z Wyspy Radości podawane Knotowi i Pinokiowi zostały zrobione w CGI?
- CGI, które jest chujowe - Pinokio wygląda jak z cutscenki z gry na peceta adpatującą film Disneya, jaką ogrywałem w dzieciństwie
- Kompletnie pomylone projekty postaci, które działały w animacji, tu wręcz przeciwnie - Świerszcz to dosłownie mutant z Wyspy doktora Moreau. Podobnie Cleo oraz Lis i Kot.
- Zwierzęta znowu są zbyt zantropomorfizowane. Cleo i sassy black mewa wyglądają jak z kreskówki. O projektach już mówiłem
- Sądziliście, że remake wykorzysta okazję do ukarania bad guyów? Oczywiście, że nie. Lis i kot pojawiają się w JEDNEJ scenie i tyle się ich widzi. Woźnica dalej pracuje dla Epsteina. Monstro też żyje. Jedynie Stromboli zostaje aresztowany, bo tak zdecydował scenariusz w jednosekundowej wstawce.
- Film jednocześnie jest zbyt wierny i zbyt swobodny. Co chwila mamy odhaczanie wszelakich momentów z animacji bez oczywistego zrozumienia dlaczego działały w animacji...
- ...Ale momentami zbytnio odchodzi od animacji ze szkodą. Stromboli ma pracownicę, która służy jedynie jako triple combo dla reprezentacji (czarna kobieta z protezą). Sądziłem, że to ona uwolni Pinokia, ale nie. Robi to Świerszcz jak w animce.
- Woźnica wygląda jak najbardziej oczywisty pedofil, przed którą ostrzegają dorośli. W animacji gość wygląda w miarę normalnie i mógł z łatwością zdobyć zaufanie małych głupiutkich chłopców
- Łopata mega. Oprócz wspomnianego woźnicy, lis i kot nie wyglądają na godnych zaufania. A Wyspa Radości jest ukazana jako podejrzane miejsce - creepiasta muzyka i straszne figury, a Pinokio od razu wie, że to złe miejsce
- Czarna Wróżka wygląda jak osoba ludzka, która przyszła z ogłoszenia o pracę i jest dopiero stażystką
- Film jest wygładzony. Gepetto nie pali fajki przed snem, nie chodzi z pistoletem pod poduszkę. Nie ma tego creepy factora (chyba, że weźmiemy CGI-Lisa i Kota, ale nie to miał być) charakteryzującego animację
- Pinokio od początku dobry, szlachetny i moralny. Oczywiście nie podoba mu się Wyspa Radości. W animacji był może lepszy od książkowego oryginału, ale był wiarygodnym nieidealnym dzieckiem
- To samo Świerszcz, który też w animacji potrafił pokazać złość
- Knot jest patusem, który od początku szura się i nabija z Pinokia. W animacji przynajmniej się postarali, by był w miarę dający się lubić i łatwo się wierzyło w przyjaźń jego i Pinokia
- Walt Disney jest reinkarnacją Gepetta. W jego warsztacie są wystrugane postacie Disneya - Donald, Królik Roger, szeryf Chudy, Diabolina. A Stromboli ma u siebie malunek zamku Disneya
- Film klaruje, że akcja dzieje się we Włoszech (gdy w animacji wioska byłą umiejscowiona w jakimś Tyrolu). A jednocześnie szyld warsztatu Gepetta jest napisany w języku angielskim. I imię Pinokia nadane jest od angielskiego słowa sosna - pine.
- Lis proponuje Pinokiowi, żeby jego pseudonim sceniczny brzmiał Chris Pine - AAAA!!!!
- XIX-wieczny lis mówi słowo "influencer" - LOOOOLLL!
- Świerszcz praktycznie nic nie robi i ma mało interakcji z pajacem
- Nikogo nie dziwi, że zmutowany gadający lis łazi wśród ludzi
- Wszyscy robią zarzut Pinokiowi, że ten jest z drewna i nikt go takiego nie pokocha
- Dyrektor szkoły wyrzuca Pinokia ze szkoły za bycie marionetką, zamiast doznać zawału i wezwać księdza do wypędzenia diabła
- Gepetto idzie na poszukiwania Pinokia zabierając kociaka nie będącego psem tropiącym oraz rybę zależną od siedzenia w akwarium
- Stromboli wygląda jak kobieta z brodą
- Remake jest znacznie dłuższy, a jednocześnie zapieprza z scenami. Pinokio dopiero co ucieka Stromboliemu, a tu nagle porywa go Woźnica bez wstępu i zapowiedzi, kim on jest
- Wspomniany wątek zmarłego syna niemal się nie pojawia (nawet nie jest bezpośrednio podane, że chłopiec na zdjęciu to syn) i nie ma konsekwencji, bo tutaj to Gepetto jest ledwie martwy i to Pinokio go opłakuje
- Pinokio to naprawdę adaptacja Buratina
Remake w tej formie kompletnie bezzasadny. Niczego nie dodaje do animacji i zbyt niewolniczo na niej polega, by być samodzielnym dziełem. Jak chcecie obejrzeć dobrą aktorską anglojęzyczną adaptację Pinokia to niech będzie wersja z 1996 roku. I lepiej zobaczyć animację z 1940 roku.
09-09-2022, 20:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-10-2022, 18:43 przez OGPUEE.)
Spoiler




