Scarlet Street (1945)
Trzeci film Fritza Langa (po M i Metropolis) na liście obejrzanych. Ponownie dziękuję TVP Kulturze za to, że do tej pory nie zaliczają równi pochyłej jak reszta telewizji i kiepski film w ich ramówce wciąż jest rzadkością. Nie inaczej jest w tym przypadku.
Od pierwszych ujęć czuć tą gęstą atmosferę do cięcia nożem, którą to Lang potrafił oddać na ekranie. Świetna rola Edwarda G. Robinsona w roli poczciwego nieudacznika z pasją, dzielącego dom z żoną, której chce się wręcz poderżnąć gardło i delektować cierpieniem. Mało tego, kochającego kobietę dymającą go wspólnie z kochasiem na boku. Tragiczna postać, której autentycznie się współczuje. Jednocześnie wielki plus za brak happy endu i mocno gorzką końcówkę, czego nie spotykam często w hollywoodzkich filmach tamtych lat. Dobre klimatyczne noir od jednego z najbardziej wpływowych reżyserów dla historii kina. Niepozbawione archaizmów, ale zdecydowanie wyróżniające się przed szereg.
8/10
Trzeci film Fritza Langa (po M i Metropolis) na liście obejrzanych. Ponownie dziękuję TVP Kulturze za to, że do tej pory nie zaliczają równi pochyłej jak reszta telewizji i kiepski film w ich ramówce wciąż jest rzadkością. Nie inaczej jest w tym przypadku.
Od pierwszych ujęć czuć tą gęstą atmosferę do cięcia nożem, którą to Lang potrafił oddać na ekranie. Świetna rola Edwarda G. Robinsona w roli poczciwego nieudacznika z pasją, dzielącego dom z żoną, której chce się wręcz poderżnąć gardło i delektować cierpieniem. Mało tego, kochającego kobietę dymającą go wspólnie z kochasiem na boku. Tragiczna postać, której autentycznie się współczuje. Jednocześnie wielki plus za brak happy endu i mocno gorzką końcówkę, czego nie spotykam często w hollywoodzkich filmach tamtych lat. Dobre klimatyczne noir od jednego z najbardziej wpływowych reżyserów dla historii kina. Niepozbawione archaizmów, ale zdecydowanie wyróżniające się przed szereg.
8/10
23-09-2022, 23:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-09-2022, 23:46 przez Kryst_007.)





