Johnny
Potężny film pod względem kreowania emocji wśród widza. Zresztą to jest takie kino, które powstało dla zwykłego zjadacza kina, a nie krytyka. Feel good movie w biograficznej otoczce, momentami bardzo teledyskowy w sposobie przekazywania nam tego co dzieje się na ekranie - w ogóle bardzo fajna playlista filmu Jaroszka. Pierwsza godzina zdecydowanie lepsza od kolejnej - dopóki mamy na pierwszym planie Kaczkowskiego ogląda się to dużo lepiej.
Jest to kino bezpiecznie w swoim przekazie i chyba w tym jego największa siła, a nawet w trakcie seansu można odnieść wrażenie, że jest sposobność do zdecydowanie mocniejszej krytyki instytucji kościelnych. Jaroszek robi to jednak w bardzo subtelny sposób poprzez postać arcybiskupa. I spoko, bo nie o to tutaj chodziło.
Kreacje aktorskie to jest jakieś monstrum. Tak jak Dawid Ogrodnik w "Ostatniej rodzinie" w mojej opinii przeszarżował, tak tutaj wszystko jest w punkt. Nie widziałem aktora tylko postać, którą gra - poruszanie się, gestykulacja, sposób mówienia, coś niesamowitego. Jeszcze twórcy serwują nam kilka przebitek archiwalnych, tak więc możemy sobie porównać jaką robotę wykonał aktor. Trochę mnie dziwi, że to akurat Piotr Trojan dostał Lwa, rola bardzo podobna do tej z "25 lat niewinności" za którą wówczas nie wygrał, ale też trzeba oddać, ze trafił na rolę życia Belera. Drugi plan to stare wygi, wszystko gra i buczy. Marta Stalmierska sympatyczna debiutantka - na pewno pójdę dla niej na "Apokawixę" <3
"Johnny" to film bazujący bardziej na emocjach, ale takich niewymuszonych, nie ma tutaj wielkiego szantażu ze strony twórców. Jest też sympatyczny humor wprowadzany przez postać Kaczkowskiego. Dla mnie jeden z polskich filmów roku - 8/10 ;)
Potężny film pod względem kreowania emocji wśród widza. Zresztą to jest takie kino, które powstało dla zwykłego zjadacza kina, a nie krytyka. Feel good movie w biograficznej otoczce, momentami bardzo teledyskowy w sposobie przekazywania nam tego co dzieje się na ekranie - w ogóle bardzo fajna playlista filmu Jaroszka. Pierwsza godzina zdecydowanie lepsza od kolejnej - dopóki mamy na pierwszym planie Kaczkowskiego ogląda się to dużo lepiej.
Jest to kino bezpiecznie w swoim przekazie i chyba w tym jego największa siła, a nawet w trakcie seansu można odnieść wrażenie, że jest sposobność do zdecydowanie mocniejszej krytyki instytucji kościelnych. Jaroszek robi to jednak w bardzo subtelny sposób poprzez postać arcybiskupa. I spoko, bo nie o to tutaj chodziło.
Kreacje aktorskie to jest jakieś monstrum. Tak jak Dawid Ogrodnik w "Ostatniej rodzinie" w mojej opinii przeszarżował, tak tutaj wszystko jest w punkt. Nie widziałem aktora tylko postać, którą gra - poruszanie się, gestykulacja, sposób mówienia, coś niesamowitego. Jeszcze twórcy serwują nam kilka przebitek archiwalnych, tak więc możemy sobie porównać jaką robotę wykonał aktor. Trochę mnie dziwi, że to akurat Piotr Trojan dostał Lwa, rola bardzo podobna do tej z "25 lat niewinności" za którą wówczas nie wygrał, ale też trzeba oddać, ze trafił na rolę życia Belera. Drugi plan to stare wygi, wszystko gra i buczy. Marta Stalmierska sympatyczna debiutantka - na pewno pójdę dla niej na "Apokawixę" <3
"Johnny" to film bazujący bardziej na emocjach, ale takich niewymuszonych, nie ma tutaj wielkiego szantażu ze strony twórców. Jest też sympatyczny humor wprowadzany przez postać Kaczkowskiego. Dla mnie jeden z polskich filmów roku - 8/10 ;)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
27-09-2022, 09:23





