LOU z roku 2022, by Netflix
Kobieta o imieniu Lou żyje sobie na wypizdowie, jakiejś wysepce w zwartej społeczności i chyba każdy ją lubi. Najwyraźniej życia ma już dosyć bo postanawia sobie przewietrzyć głowę nabojem 7,62mm (to nie spoiler, tak się film dosłownie zaczyna). W międzyczasie poznajemy babke z córką, która u Lou wynajmuje kwadrat. Ktoś porywa córkę tej babki i obie wyruszają na "łowy".
Początek jest wykórwiście obiecujący, pierwsze kilkanaście minut jest rozrysowane elegancko, z umiarem i charakterem. Lou jawi się jako jakiś tajemniczy killer, który nie lubi mówić a raczej działać. Jeszcze do akcji w chatce jest spoko, ale od tego momentu forma zanika niczym poranna mgła. Scenariusz zaczyna mocno kuleć (od tej żółtej kurtki wtf), a jak już wchodzi twist to robi się źle. Bardzo źle.
Bardzo dobre zdjęcia. Nie ma tutaj szału, ale i montaż i zdjęcia przyczyniają się do klimatu, podobnie (momentami) muzyka. Strona techniczna do samego końca podrasowywuje tę historię która - im bliżej końca - popada w jakieś debilne rejony. Propsy za główną aktorkę, jej charakteryzacje i odegranie oschłej Lou (do pewnego momentu, bo scenariusz mnie okłamuje w durny sposób).
4/10
Kobieta o imieniu Lou żyje sobie na wypizdowie, jakiejś wysepce w zwartej społeczności i chyba każdy ją lubi. Najwyraźniej życia ma już dosyć bo postanawia sobie przewietrzyć głowę nabojem 7,62mm (to nie spoiler, tak się film dosłownie zaczyna). W międzyczasie poznajemy babke z córką, która u Lou wynajmuje kwadrat. Ktoś porywa córkę tej babki i obie wyruszają na "łowy".
Początek jest wykórwiście obiecujący, pierwsze kilkanaście minut jest rozrysowane elegancko, z umiarem i charakterem. Lou jawi się jako jakiś tajemniczy killer, który nie lubi mówić a raczej działać. Jeszcze do akcji w chatce jest spoko, ale od tego momentu forma zanika niczym poranna mgła. Scenariusz zaczyna mocno kuleć (od tej żółtej kurtki wtf), a jak już wchodzi twist to robi się źle. Bardzo źle.
Bardzo dobre zdjęcia. Nie ma tutaj szału, ale i montaż i zdjęcia przyczyniają się do klimatu, podobnie (momentami) muzyka. Strona techniczna do samego końca podrasowywuje tę historię która - im bliżej końca - popada w jakieś debilne rejony. Propsy za główną aktorkę, jej charakteryzacje i odegranie oschłej Lou (do pewnego momentu, bo scenariusz mnie okłamuje w durny sposób).
4/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
02-10-2022, 08:58 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-10-2022, 08:59 przez Debryk.)





