The Rocketeer (1991)
No fajne nieco zapomniane dzisiaj Kino Nowej Przygody od Disneya, które miało tego pecha że walczyło o widzów z Terminatorem 2. Naiwniutkie jak cholera i z protagonistą ciekawym jak schnąca farba na ścianie, ale trochę tu sympatycznych rzeczy jest. Klasyczne efekty, klimat Złotej Ery Hollywoodu, klawa obsada (młoda Jennifer Connelly, Timothy Dalton, Alan Arkin, Paul Sorvino, Jon Polito) czy przede wszystkim dostarczające sceny akcji. Da się zauważyć, że ekipa włożyła serducho w to co na ekranie. Dalton jako nikczemny gwiazdor kina płaszcza i szpady się fajnie bawi i domyślam się, że to był właśnie ten występ, który zmotywował Edgara Wrighta do powierzenia mu roli w Hot Fuzz. Do tego dochodzą jeszcze jego goryl wyglądający jak jeden ze złoli z Dicka Tracy'ego czy finałowa zabawa na 102.
Nic wielkiego. Po prostu sprawdzony odstresowywacz z prościutką intrygą i odhaczający kolejne klisze, który można obejrzeć całą rodzinką, jeśli bachory boją się jeszcze Indiany Jonesa. Mam wrażenie, że poniekąd jeden z ostatnich filmów przed powodzią CGI, w którym można się w pełni nacieszyć urokiem tamtej metody kręcenia superprodukcji, która już nie powróci.
6/10
No fajne nieco zapomniane dzisiaj Kino Nowej Przygody od Disneya, które miało tego pecha że walczyło o widzów z Terminatorem 2. Naiwniutkie jak cholera i z protagonistą ciekawym jak schnąca farba na ścianie, ale trochę tu sympatycznych rzeczy jest. Klasyczne efekty, klimat Złotej Ery Hollywoodu, klawa obsada (młoda Jennifer Connelly, Timothy Dalton, Alan Arkin, Paul Sorvino, Jon Polito) czy przede wszystkim dostarczające sceny akcji. Da się zauważyć, że ekipa włożyła serducho w to co na ekranie. Dalton jako nikczemny gwiazdor kina płaszcza i szpady się fajnie bawi i domyślam się, że to był właśnie ten występ, który zmotywował Edgara Wrighta do powierzenia mu roli w Hot Fuzz. Do tego dochodzą jeszcze jego goryl wyglądający jak jeden ze złoli z Dicka Tracy'ego czy finałowa zabawa na 102.
Nic wielkiego. Po prostu sprawdzony odstresowywacz z prościutką intrygą i odhaczający kolejne klisze, który można obejrzeć całą rodzinką, jeśli bachory boją się jeszcze Indiany Jonesa. Mam wrażenie, że poniekąd jeden z ostatnich filmów przed powodzią CGI, w którym można się w pełni nacieszyć urokiem tamtej metody kręcenia superprodukcji, która już nie powróci.
6/10
06-10-2022, 23:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-10-2022, 23:28 przez Kryst_007.)





