Po Furmanie śmierci i Lokisie: Rękopisie profesora Wittembacha wracam do krótkiej piłki codziennie recenzować halloweenowe pozycje. I po Cube i w/w tytułach to już czwarta nie-amerykańska produkcja, a jest nią:
Kwaidan, czyli opowieści niesamowite - cosik o duchach. A, że dzisiaj gościłem i miałem prelekcję na konwencie poświęconym Japonii, to teraz japoński horror. Film mocno korzysta z teatralnej stylistyki. I to nie tylko z często umownych dekoracji (ogólnie film wizualnie wymiata). Twórcy biorą wszystkie tropy z japońskiego teatru, czyli powolne ruchy, oszczędność muzyki, wystylizowanie wszystkiego - robi to wrażenie. Kupiłem konwencję i z ciekawością to się ogląda mimo oczywistych twistów, ale cóż. To były na podst. dawnych legend mających obecnie conajmniej 600 lat, jak nie więcej. Jak najbardziej rekomenduję i warto poświęcić trzy godziny i trzy minuty życia.
9,5/10 bo trzeci segment nieco zbyt długi.
PS. Przydaje się oglądanie Godzilli i reszty twórczości Ishiro Hondy. W czwartej historii rozpoznałem Juna Tazakiego w roli jednego samurajów :).
Kwaidan, czyli opowieści niesamowite - cosik o duchach. A, że dzisiaj gościłem i miałem prelekcję na konwencie poświęconym Japonii, to teraz japoński horror. Film mocno korzysta z teatralnej stylistyki. I to nie tylko z często umownych dekoracji (ogólnie film wizualnie wymiata). Twórcy biorą wszystkie tropy z japońskiego teatru, czyli powolne ruchy, oszczędność muzyki, wystylizowanie wszystkiego - robi to wrażenie. Kupiłem konwencję i z ciekawością to się ogląda mimo oczywistych twistów, ale cóż. To były na podst. dawnych legend mających obecnie conajmniej 600 lat, jak nie więcej. Jak najbardziej rekomenduję i warto poświęcić trzy godziny i trzy minuty życia.
9,5/10 bo trzeci segment nieco zbyt długi.
PS. Przydaje się oglądanie Godzilli i reszty twórczości Ishiro Hondy. W czwartej historii rozpoznałem Juna Tazakiego w roli jednego samurajów :).
08-10-2022, 22:33





