(09-10-2022, 12:59)raven.second napisał(a): wybór padł więc na horror z 1960: The City of the Dead.Sądziłem, że skoro w obsadzie jest Krzychu Lee, to pewno jakiś Hammer. A to produkcja USA i UK. I jaki zbieg okoliczności, też dziś oglądam film z 1960 roku, a była to:
Maska szatana - szczerze mówiąc, nazwisko Maria Bavy to kojarzyło mi się bardziej z ambitnym kinem. I żyłem przez lata w ignorancji, bez wiedzy że to kolejny włoski filmowiec od horrorów (i to tych bardziej schlockowych). No więc obejrzałem jego pierwszy, bez większej wiedzy o czym to (wiedziałem, że ma dobre noty i jest w czerni i bieli).
No proszę, wykazali się zgodnością naukową. Nieludzkie inkwizycyjne tortury dzieją się w czasach baroku, a nie w średniowieczu :). I jakie to były czasy - karczmarka wysyła swą córkę po mleko do obory, nie bacząc na jej strachy że obora jest obok nawiedzonego cmentarza. Moja matka na pewno by mnie nie wysłała w takie miejsce ;).
Bava oprócz reżyserki robił tu za zdjęcia no i widać, że zna się robocie. Co chwila można znajduje się kadr do oprawienia. Całkiem dobry i praktycznie niezauważalny efekt, gdy Asa wysysa esencję życia Katii i jej ciało młodnieje. Dziś nie przestraszy, ale sugestywny jest jak przybijanie maski z gwoździami od wewnątrz i domyślam z jakim przerażeniem oglądali to ówczesni Kowalscy. Fabuła też niczego sobie. Fun fact - myślałem, że akcja będzie dziać we Włoszech, a jest na podst. Wija Gogola. I film dzieje się w Mołdawii (czy wiernie odwzorowali, pewno nie).
Stare włoskie filmy mają to do siebie, że niemal wszyscy aktorzy są zdubbingowani. Nie tylko ci zagraniczni, ale nawet ci włoscy (kwestia akcentów i dialektów). Tak samo jest i tu. I przyznam dubbing jest dobry. Obie postacie grane przez Barbarę Steele (zaskoczyło mnie, że faktycznie się tak nazywa i nie jest jakimś pseudonimem włoskiej gwiazdki) są podkładane głosowo przez różne osoby i każda wypada dobrze.
Jakby Mario Bava miał być oceniany wyłącznie po tym filmie, to Maska szatana byłaby dobra wizytówka. Aha, plakat w pytkę.
8/10
09-10-2022, 20:04





