Apokawixa - zdecydowałem się na wypad do kina, gdyż warto wspierać rodzime horrory (a już bardziej od Vegi), a Żuławski po Wojnie polsko-ruskiej ma u mnie kredyt zaufania. Po seansie - o kurczę. Nie zaliczam tego do mego maratonu halloweenowego, bo bardziej to komedia z zacięciem społecznym opowiadająca o przygłupach z generacji Z (czy jak kto teraz się określa). A poza tym w grafiku miałem już na ten dzień zapełnionego slota.
Niby na filmpolski.pl i Heliosie widniał czas trwania jako 2 godziny, a miałem wrażenie że film trwa znacznie dłużej. Jak dla mnie build-up był za długi i momentami wyczekiwałem z utęsknieniem na inwazję zombie. I obawiałem, że będzie jej tyle co kot napłakał, ale trwa przyzwoicie długo. Co mogę pochwalić to swietna jakość techniczna. Po prostu. Bez żadnego "na polskie warunki". Zombiaki są dobrze wykonane i nie trzeba ich ukrywać z powodów braków budżetowych. Żuławski bawi się też obrazem, generalnie produkcja może spokojnie wygrywać w kategoriach technicznych na Orłach.
Co do strony fabularnej to właściwie ciężko byłoby mi zaliczyć do jakiegoś konkretnego gatunku. Niby minus., ale czepiać się nie zamierzam. Reżyser robi to na tyle sprawnie, że nie odczuwałem dysonansu. Jak wspominałem film sili się na komentarz społeczny, ale wypada naturalnie i jest w swym osądzie neutralny (zważywszy, że współprodukował to TVN). Obrywa się wszystkim - rozwydrzonym bananom, powalonym ekoloszkom (zwłaszcza im), sebom, dupodajkom czy gnojom trującym rzeki (całkiem aktualne). I mimo, że film dzieje się w czasach plandemii, to też nie ma ordynarnej propagandy Big Pharmy.
Sporo dziwacznych pomysłów wziętych rodem z twórczości Git Produkcji, które się sprawdzają i człowiekowi się cieszy na niektóre z nich. Jak np. zombie-weganką czy Sebastian Fabijański jako badassowy preppers (najlepsza rola). No, ale robił to odpowiedni reżyser, który nie boi się takich wiksów - inny rodzimy twórca to pewnie by się wzdrygnął o samym pomyśleniu lub spierdzielił koncertowo.
Na ten moment to 7/10. I mimo wszystko polecam.
Niby na filmpolski.pl i Heliosie widniał czas trwania jako 2 godziny, a miałem wrażenie że film trwa znacznie dłużej. Jak dla mnie build-up był za długi i momentami wyczekiwałem z utęsknieniem na inwazję zombie. I obawiałem, że będzie jej tyle co kot napłakał, ale trwa przyzwoicie długo. Co mogę pochwalić to swietna jakość techniczna. Po prostu. Bez żadnego "na polskie warunki". Zombiaki są dobrze wykonane i nie trzeba ich ukrywać z powodów braków budżetowych. Żuławski bawi się też obrazem, generalnie produkcja może spokojnie wygrywać w kategoriach technicznych na Orłach.
Co do strony fabularnej to właściwie ciężko byłoby mi zaliczyć do jakiegoś konkretnego gatunku. Niby minus., ale czepiać się nie zamierzam. Reżyser robi to na tyle sprawnie, że nie odczuwałem dysonansu. Jak wspominałem film sili się na komentarz społeczny, ale wypada naturalnie i jest w swym osądzie neutralny (zważywszy, że współprodukował to TVN). Obrywa się wszystkim - rozwydrzonym bananom, powalonym ekoloszkom (zwłaszcza im), sebom, dupodajkom czy gnojom trującym rzeki (całkiem aktualne). I mimo, że film dzieje się w czasach plandemii, to też nie ma ordynarnej propagandy Big Pharmy.
Sporo dziwacznych pomysłów wziętych rodem z twórczości Git Produkcji, które się sprawdzają i człowiekowi się cieszy na niektóre z nich. Jak np. zombie-weganką czy Sebastian Fabijański jako badassowy preppers (najlepsza rola). No, ale robił to odpowiedni reżyser, który nie boi się takich wiksów - inny rodzimy twórca to pewnie by się wzdrygnął o samym pomyśleniu lub spierdzielił koncertowo.
Na ten moment to 7/10. I mimo wszystko polecam.
11-10-2022, 19:04
Spoiler




