(13-10-2022, 19:21)OGPUEE napisał(a): Niewidzialny człowiek (1933)
Kurde. Jak ja się pod tym podpisuję. Oglądałem z 5 lat temu, gdy poznawałem klasyczne horrory Universala. Zgadzam się, że efekty potrafią miażdżyć jak na tamte lata, a wątek miłosny psuje frajdę i jest przepchnięty siłą. Naprawdę chciało się by twórcy potraktowali dziewuszkę z jej tatulkiem tą samą gumką co głównego bohatera :)
The Aviator (2004)
Jeśli za biopic bierze się Martin Scorsese to formalnością jest, że wyjdzie coś wyższych (hue, hue...) lotów. Znakomicie się ogląda i podniosło to moje zainteresowanie lotnictwem z niemalże zera do 25%.
Żadna laurka. Scorsese przedstawia Howarda Hughesa jako szalonego marzyciela, który nie cofnie się przed niczym byleby osiągnąć swój cel i lekkomyślnie przepieprzającego hajs na lewo i prawo. No i w sumie - nie da się zaprzeczyć, że taki był w rzeczywistości. Mimo, iż i tak pozwolili sobie na drobny lukier pomijając antysemityzm i biseksualizm Hughesa (to drugie byłoby dzisiaj chętnie przytaczane :)). Plus lwia część filmu poświęcona została niszczącej go fobii, co Marty'emu udało się to tak przedstawić, że autentycznie można czuć dyskomfort z tego co na ekranie.
Dwie fenomenalne kreacje. Oczywiście mówię tu o Leo i pełnej wigoru Cate Blanchett. Przykład kiedy to zamiast żebrania o Oscara w butach prawdziwych ludzi widzę grę aktorską. Jak dla mnie bardziej się za ten film należał Leosiowi rycerzyk, niż za konsumowanie wątroby bizona. Do tego świetnie odwzorowany klimat tamtej beztroskiej Ameryki. Uświadomił mi jaką to wielką stratą dla kina jest fakt, że nigdy nie zobaczymy biopicu o Sinatrze i jego powiązaniach z mafią od Scorsese, tylko jakiś serialik pod dyktando spadkobierców :P
8/10
13-10-2022, 23:51 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-10-2022, 00:36 przez Kryst_007.)





