I Scorsese fajnie też pobawił się korekcją barwną nawiązując do systemów barwnych z tych lat. Gdy akcja się dzieje w latach 20. kolory są podobne do tych 2-taśmowego Technicoloru, a potem w latach 30. kolory jak w 3-taśmowym Technicolorze.
Mumia (1959) - rok temu była wersja amerykańska z lat 30., teraz wersja brytyjska z lat 50. A zarazem coś ze stajni Hammer Films, bo tak wypada. Jak układałem listę filmów na październik, to Mumia Hammera miała zapewnione miejsce. I z całego spooktoberu najbardziej wyczekiwany przeze mnie tytuł. Pierwsze - zajebisty plakat. Jak każde dziecko lat 90. miałem książki z serii "Patrzę podziwiam poznaję". I jedna z nich była poświęcona mumiom, gdzie prezentował się m.in. owy plakat. Działał na wyobraźnię:
![[Obrazek: MV5BN2M3NzlkZTItYTFmZS00Y2RhLThlYTYtYTk1...@._V1_.jpg]](https://m.media-amazon.com/images/M/MV5BN2M3NzlkZTItYTFmZS00Y2RhLThlYTYtYTk1YjJiOTZiYWQyXkEyXkFqcGdeQXVyMTE2NzA0Ng@@._V1_.jpg)
I kłamał, bo postać kobieca nie krzyczy - i jest to duży plus. I jej rola jest bardziej umotywowana fabularnie - jest żoną Petera Cushinga, więc nie ma głupiego wątku romansowego zabierającego czas ekranowy. A jak się spodziewałem, produkcja jest zajebista. Bardziej się to ogląda jak film o slasherowym, niezniszczalnym mordercy. Żeby wzmóc te podobieństwa to mumia jest niema. Nie będę ukrywał, iż w czasami widać nadgryzienie zębem czasu - można domyśleć, gdzie Lee ma zamek błyskawiczny od kostiumu, a Araba gra Brytyjczyk w samoopalaczu i jak na Hammera jest dość łagodny. I jest bardzo kolorowy, co jest plusem. Zachowali też nieco logiki, bo bandaże Kharisa są zszarzałe od 4 tys. lat i gdy ten dostaje kulą z broni palnej, bo ma poczerniałe, prochowate rany.
Ciekawe, czy twórcy Jonny’ego Questa inspirowali się tą produkcją przy tworzeniu odcinka "The Curse of Anubis", bo i tu jest powolna mordercza mumia oraz zły wąsaty Arab w fezie. I epicki motyw muzyczny aż bije przygodą i mam wrażenie, że Sommers przy swojej wersji, też parę rzeczy od Hammera podglądnął.
Właściwie jedyny taki mój zarzut to rozwleczona retrospekcja z Kharisem i Ananką. I tu już czepialstwo - napisy zamiast gotyckiej mogłyby mieć bardziej egipski font. A reszta nie wpływa na odbiór filmu.
Dla chcących obczaić filmy Hammer Films to pozycja obowiązkowa.
9/10
(13-10-2022, 23:51)Kryst_007 napisał(a): a wątek miłosny psuje frajdę i jest przepchnięty siłą.A jest, bo jak mówiłem książkowy Niewidzialny człowiek nie miał postaci kobiecych, nie mówiąc o związkach uczuciowych. I jak zauważyłem każda książka, która składała się z samych mężczyzn (m.in. Wyspa dr Moreau, Jekyll i Hyde, Zaginiony świat) w adaptacji musiała mieć postać kobiecą - tak jakby te wszystkie wojujące feminazistki walczące o parytety już wtedy istniały, mimo że patriarchat był wtedy mocniejszy. Oglądałem niedawno dokument o Sergio Leone i tam było, że przy tworzeniu Za garść dolarów w ramach łamania westernowych schematów uznał m.in. nie będzie postaci kobiecej (niby jest Marisol, ale to rola epizodyczna), za co Leone oskarżono o seksizm. Interesujące jakby nie patrzeć.
Mumia (1959) - rok temu była wersja amerykańska z lat 30., teraz wersja brytyjska z lat 50. A zarazem coś ze stajni Hammer Films, bo tak wypada. Jak układałem listę filmów na październik, to Mumia Hammera miała zapewnione miejsce. I z całego spooktoberu najbardziej wyczekiwany przeze mnie tytuł. Pierwsze - zajebisty plakat. Jak każde dziecko lat 90. miałem książki z serii "Patrzę podziwiam poznaję". I jedna z nich była poświęcona mumiom, gdzie prezentował się m.in. owy plakat. Działał na wyobraźnię:
![[Obrazek: MV5BN2M3NzlkZTItYTFmZS00Y2RhLThlYTYtYTk1...@._V1_.jpg]](https://m.media-amazon.com/images/M/MV5BN2M3NzlkZTItYTFmZS00Y2RhLThlYTYtYTk1YjJiOTZiYWQyXkEyXkFqcGdeQXVyMTE2NzA0Ng@@._V1_.jpg)
I kłamał, bo postać kobieca nie krzyczy - i jest to duży plus. I jej rola jest bardziej umotywowana fabularnie - jest żoną Petera Cushinga, więc nie ma głupiego wątku romansowego zabierającego czas ekranowy. A jak się spodziewałem, produkcja jest zajebista. Bardziej się to ogląda jak film o slasherowym, niezniszczalnym mordercy. Żeby wzmóc te podobieństwa to mumia jest niema. Nie będę ukrywał, iż w czasami widać nadgryzienie zębem czasu - można domyśleć, gdzie Lee ma zamek błyskawiczny od kostiumu, a Araba gra Brytyjczyk w samoopalaczu i jak na Hammera jest dość łagodny. I jest bardzo kolorowy, co jest plusem. Zachowali też nieco logiki, bo bandaże Kharisa są zszarzałe od 4 tys. lat i gdy ten dostaje kulą z broni palnej, bo ma poczerniałe, prochowate rany.
Ciekawe, czy twórcy Jonny’ego Questa inspirowali się tą produkcją przy tworzeniu odcinka "The Curse of Anubis", bo i tu jest powolna mordercza mumia oraz zły wąsaty Arab w fezie. I epicki motyw muzyczny aż bije przygodą i mam wrażenie, że Sommers przy swojej wersji, też parę rzeczy od Hammera podglądnął.
Właściwie jedyny taki mój zarzut to rozwleczona retrospekcja z Kharisem i Ananką. I tu już czepialstwo - napisy zamiast gotyckiej mogłyby mieć bardziej egipski font. A reszta nie wpływa na odbiór filmu.
Dla chcących obczaić filmy Hammer Films to pozycja obowiązkowa.
9/10
14-10-2022, 15:44





