Spooktober wraca i piętnastym tytułem jest:
Książę Drakula (1970) - ze wszystkich filmów Jesúsa Franco (a nie widziałem żadnego) ten wydawał się najciekawszy. Raz, że Christopher Lee gra Drakulę poza cyklem Hammera (też nie widziałem żadnego) i w innym europejskim kraju. Dwa, film idzie wierniej np. Władek przedstawiony jest jako wąsaty starzec jak u Stokera. Trzy, jakiś film z rumuńskim krwiopijcą w tym miesiącu był obligatoryjny.
Nie wiem co o tym myśleć.
Praktycznie to wygląda jak stereotypowy polski film psychologiczny. Statyczne ujęcia, śladowe ilości muzyki i dialogów, poleganie na plenerach i istniejących lokacjach. Trzeba też nastawić na tradycyjnej południowoeuropejskiej taniochy, jak gumowe nietoperze na sznurkach i pająki w pajęczynach wyglądające jak dekoracje na Halloween czy owczarki niemieckie grające wilki (mogliby chociaż wziąć malamuty). Widziałem w wersji angielskiej (jak czytałem był kręcony domyślnie w tym języku) i dubbing nieanglojęzycznych aktorów dość kiepski - głosowi dublerzy drętwo wypadli.
Nie wiem czy to było w książce, ale gdy Harker, Seward i Morris idą rozwalić skrzynie z ziemią Drakuli, to atakują je... wypchane zwierzęta (dość biednie poruszane przez ekipę filmową). Mimo, że aktorzy dobrze zagrali odczucie trwogi (sam bym się zesrał, gdyby nieżywy obiekt zaczął poruszać i wydawać dźwięki), to nie mogę z tych wypchańców. Plus nie wiem czy to Drakula w ich formie (cóż, można pochwalić Władka za kreatywność), bo tak dziwnie zmontowane.
Rozwaliła mnie gniewna sugestia Harkera, gdy dowiedział że Drakula jest wampirem, czemu nie można go aresztować. Drakula jako hrabia na pewno ma jakieś wtyki i układy, bałwanie!
Z drugiej strony klimatu nie można temu odmówić. Snujowaty, bo snujowaty ale pasuje. Trochę to przypominało Nosferatu Herzoga (aha, Klaus Kinski tu występuje jako Renfield). Gdyby Franco miałby lepszą reputację, to mógłby być puszczany w szerszej dystrybucji, by krytycy zachwalali i doszukiwali nieistniejącego drugiego dna. Aktorsko jest całkiem OK - Lee jak zwykle klasa, Kinski jako Renfield to strzał w dziesiątkę. Muzyka, choć rzadka, za to jak klimatyczna.
Tak na ten moment ocena waha się między 6 a 7/10
PS. Jakie filmy Franco warto obejrzeć?
Książę Drakula (1970) - ze wszystkich filmów Jesúsa Franco (a nie widziałem żadnego) ten wydawał się najciekawszy. Raz, że Christopher Lee gra Drakulę poza cyklem Hammera (też nie widziałem żadnego) i w innym europejskim kraju. Dwa, film idzie wierniej np. Władek przedstawiony jest jako wąsaty starzec jak u Stokera. Trzy, jakiś film z rumuńskim krwiopijcą w tym miesiącu był obligatoryjny.
Nie wiem co o tym myśleć.
Praktycznie to wygląda jak stereotypowy polski film psychologiczny. Statyczne ujęcia, śladowe ilości muzyki i dialogów, poleganie na plenerach i istniejących lokacjach. Trzeba też nastawić na tradycyjnej południowoeuropejskiej taniochy, jak gumowe nietoperze na sznurkach i pająki w pajęczynach wyglądające jak dekoracje na Halloween czy owczarki niemieckie grające wilki (mogliby chociaż wziąć malamuty). Widziałem w wersji angielskiej (jak czytałem był kręcony domyślnie w tym języku) i dubbing nieanglojęzycznych aktorów dość kiepski - głosowi dublerzy drętwo wypadli.
Nie wiem czy to było w książce, ale gdy Harker, Seward i Morris idą rozwalić skrzynie z ziemią Drakuli, to atakują je... wypchane zwierzęta (dość biednie poruszane przez ekipę filmową). Mimo, że aktorzy dobrze zagrali odczucie trwogi (sam bym się zesrał, gdyby nieżywy obiekt zaczął poruszać i wydawać dźwięki), to nie mogę z tych wypchańców. Plus nie wiem czy to Drakula w ich formie (cóż, można pochwalić Władka za kreatywność), bo tak dziwnie zmontowane.
Rozwaliła mnie gniewna sugestia Harkera, gdy dowiedział że Drakula jest wampirem, czemu nie można go aresztować. Drakula jako hrabia na pewno ma jakieś wtyki i układy, bałwanie!
Z drugiej strony klimatu nie można temu odmówić. Snujowaty, bo snujowaty ale pasuje. Trochę to przypominało Nosferatu Herzoga (aha, Klaus Kinski tu występuje jako Renfield). Gdyby Franco miałby lepszą reputację, to mógłby być puszczany w szerszej dystrybucji, by krytycy zachwalali i doszukiwali nieistniejącego drugiego dna. Aktorsko jest całkiem OK - Lee jak zwykle klasa, Kinski jako Renfield to strzał w dziesiątkę. Muzyka, choć rzadka, za to jak klimatyczna.
Tak na ten moment ocena waha się między 6 a 7/10
PS. Jakie filmy Franco warto obejrzeć?
15-10-2022, 21:27






