Wczoraj:
Trench 11, 2017: końcówka pierwszej wojny, brytyjski wywiad wpadł na trop niemieckiego bunkra innego niż wszystkie, wysyła ekipę by sprawdziła o co chodzi, czyli typowe niemieckie eksperymenty i dzielni alianci próbujący powstrzymać zło. Takie sobie, ale raz, że całkiem klaustrofobiczne to jest, a dwa dość sporo namacalnego gore jest. To jednak trochę mało, więc tylko. 4/10
Dziś:
Ouija, origin of evil, 2016: córka oszustki udającej medium okazuje się prawdziwym medium i... ależ to było dobre! Gdyby nie obrzydliwe cgi w paru ujęciach i nudne, bezsensowne motywy oklepane po wielokroć, byłoby dużo lepiej. Wygląda to i brzmi wspaniale, stylizacja jest niemal absolutna, ciuchy, fryzury, wnętrza (są nawet charakterystyczne znaczki w prawym górnym rogu!) cieszą zmysły, a jakieś 3/4 filmu to b. dobra, nastrojowa robota z rosnącym napięciem, które niestety wykłada się przez niezliczone klisze (jak ściąganie kołdry w nocy, czy rozdziawiona morda, albo nagłe i niekontrolowane ruchy czy widniejące na granicy pola widzenia postaci, by rzec o kilku) i smętną końcówkę, zrobioną chyba tylko po to by pasować do pierwszego filmu. 7/10, wymaga parę poprawek, ale jako film z nawiedzonym gówniarzem sprawdza się :)
Trench 11, 2017: końcówka pierwszej wojny, brytyjski wywiad wpadł na trop niemieckiego bunkra innego niż wszystkie, wysyła ekipę by sprawdziła o co chodzi, czyli typowe niemieckie eksperymenty i dzielni alianci próbujący powstrzymać zło. Takie sobie, ale raz, że całkiem klaustrofobiczne to jest, a dwa dość sporo namacalnego gore jest. To jednak trochę mało, więc tylko. 4/10
Dziś:
Ouija, origin of evil, 2016: córka oszustki udającej medium okazuje się prawdziwym medium i... ależ to było dobre! Gdyby nie obrzydliwe cgi w paru ujęciach i nudne, bezsensowne motywy oklepane po wielokroć, byłoby dużo lepiej. Wygląda to i brzmi wspaniale, stylizacja jest niemal absolutna, ciuchy, fryzury, wnętrza (są nawet charakterystyczne znaczki w prawym górnym rogu!) cieszą zmysły, a jakieś 3/4 filmu to b. dobra, nastrojowa robota z rosnącym napięciem, które niestety wykłada się przez niezliczone klisze (jak ściąganie kołdry w nocy, czy rozdziawiona morda, albo nagłe i niekontrolowane ruchy czy widniejące na granicy pola widzenia postaci, by rzec o kilku) i smętną końcówkę, zrobioną chyba tylko po to by pasować do pierwszego filmu. 7/10, wymaga parę poprawek, ale jako film z nawiedzonym gówniarzem sprawdza się :)
18-10-2022, 19:55





