Hard Rock Zombies - dziś Dzień Wszystkich Świętych. By uczcić ten czas zadumy nad zmarłymi obejrzę film o nieumarłych. Jak można domyśleć po tytule to jeden z tych bekowych filmów. Czyli o metalowach zamienionych w zombiaki przez niemiecką babcię-wilkołaka, karły w kiepskich maskach i laskę ubraną jak w Słonecznym Patrolu :). Z bekowych tanich horroro-musicali lepszy był był Nudist Colony of the Dead. Temu zwyczajnie brakuje polotu i zaangażowania (wiem, dziwnie to brzmi). Nawet makeup zombiaków to jedynie pomalowanie się białoszarą farbą. Pierwsza połowa znacznie mniej walaszkowata, w przeciwieństwie do drugiej gdy już metalowcy powstają z grobu - wtedy szaleństwo się pojawia. I w 42. minucie pojawił się zwrot akcji (też będącym w sumie kliszą), którego się szczerze nie spodziewałem. Co mogę pochwalić, dobre wykonanie muzyki - chyba to jest najważniejsze. Właściwie 1/3 filmu to jak tytułowy zespół odstawia jakieś wideoklipy.
4/10
Balerina - zwiastuny tegoż filmu widziałem wielokrotnie podczas mojej pracy w kinie. Wyglądała OK, choć na pierwszy rzut oka to kolejna z tych taśmowo sprowadzanych do kin europejskich animek. Potem czytałem, że jakiś status kultowca otrzymała, a nawet Nostalgia Critic zdążył machnąć recenzję (!) i może warto ujrzeć, bo dziś leci w TV. Zwłaszcza, że polskie zwiastuny nie miały krindżowych porównań do innych animacji i szczucia celebrytami w obsadzie. Co mnie zaskoczyło? Antek Królikowski gra główną postać męską w polskim dubbingu. Ou.
Raczej nie moja bajka, ale domyślam się skąd mogą być miłe wspomnienia. Animacja też jest ładna i podoba mi się, że projekty postaci zdecydowały się na bardziej realistyczny wygląd bez żadnych kreskówkowych stylizacji, a najbardziej groteskowo-śmieszna osoba (czyli dyrektor sierocińca) wygląda realistycznie. I bardziej to spokojna obyczajówka. Fabuła standardowa - "walcz o marzenia" i romantyzacja baletu (do którego po Czarnym Łabędzie mam awersję). Potem nawet zmienia się to w film sportowy. Oczywiście można się domyśleć przebiegu fabuły i odkrywania potencjalnych twistów. I jest sporo kliszy, choć nie są takie przejaskrawione jak w innych animacjach. Także liar revealed potoczył się innym tropem i rozwiązanie miał w połowie filmu, a nie przed finałem.
Miałem zdeczka WTF-a, gdy na początek dali jakąś anglojęzyczną popową piosenkę. I tak popowe kawałki early 2010 wybijają się w animacji dziejącej się w XIX-wiecznej Francji. Chyba to taki mój jedyny minus.
Odnośnie polskiego dubbingu. Jeden z aktorów bardzo dobrze oddał rosyjski akcent jednej postaci i jak sprawdzałem Dubbingpedię był Polakiem. Królikowski najsłabszy z obsady i najmniej pasujący. Za to najlepiej wypadł Radosław Pazura jako wymagający nauczyciel baletu.
Jakbym miał córkę, na pewno bym jej zarzucił do oglądania.
7/10
4/10
Balerina - zwiastuny tegoż filmu widziałem wielokrotnie podczas mojej pracy w kinie. Wyglądała OK, choć na pierwszy rzut oka to kolejna z tych taśmowo sprowadzanych do kin europejskich animek. Potem czytałem, że jakiś status kultowca otrzymała, a nawet Nostalgia Critic zdążył machnąć recenzję (!) i może warto ujrzeć, bo dziś leci w TV. Zwłaszcza, że polskie zwiastuny nie miały krindżowych porównań do innych animacji i szczucia celebrytami w obsadzie. Co mnie zaskoczyło? Antek Królikowski gra główną postać męską w polskim dubbingu. Ou.
Raczej nie moja bajka, ale domyślam się skąd mogą być miłe wspomnienia. Animacja też jest ładna i podoba mi się, że projekty postaci zdecydowały się na bardziej realistyczny wygląd bez żadnych kreskówkowych stylizacji, a najbardziej groteskowo-śmieszna osoba (czyli dyrektor sierocińca) wygląda realistycznie. I bardziej to spokojna obyczajówka. Fabuła standardowa - "walcz o marzenia" i romantyzacja baletu (do którego po Czarnym Łabędzie mam awersję). Potem nawet zmienia się to w film sportowy. Oczywiście można się domyśleć przebiegu fabuły i odkrywania potencjalnych twistów. I jest sporo kliszy, choć nie są takie przejaskrawione jak w innych animacjach. Także liar revealed potoczył się innym tropem i rozwiązanie miał w połowie filmu, a nie przed finałem.
Miałem zdeczka WTF-a, gdy na początek dali jakąś anglojęzyczną popową piosenkę. I tak popowe kawałki early 2010 wybijają się w animacji dziejącej się w XIX-wiecznej Francji. Chyba to taki mój jedyny minus.
Odnośnie polskiego dubbingu. Jeden z aktorów bardzo dobrze oddał rosyjski akcent jednej postaci i jak sprawdzałem Dubbingpedię był Polakiem. Królikowski najsłabszy z obsady i najmniej pasujący. Za to najlepiej wypadł Radosław Pazura jako wymagający nauczyciel baletu.
Jakbym miał córkę, na pewno bym jej zarzucił do oglądania.
7/10
01-11-2022, 23:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-11-2022, 23:13 przez OGPUEE.)






