Missing (1982)
Pierwsze zetknięcie z Costa-Gavrasem. Do filmu przysiadłem bez jakiejkolwiek wiedzy historycznej o tym co działo się w Chile 50 lat temu i przez pierwsze sceny zastanawiałem się czy dobrze robię. Całe szczęście nie było to problemem i zaangażowała mnie ta historia.
To w pierwszej kolejności film o tym jak amerykańska administracja dała dupy w chronieniu swoich. Śledztwo marudnego konserwatysty Jacka Lemmona i nie dającej sobie w kaszę dmuchać Sissy Spacek jest tak przedstawione, że nie nudziłem się ani trochę i z niecierpliwością wyczekiwałem finału dochodzenia. Obydwoje kreują tutaj bohaterów z krwi kości, którym ciężko być obojętnym - ludzi, którym mimo towarzystwa niekończących się strzałów z karabinów absolutnie nie chodzi o idee polityczne, tylko o sprowadzenie syna i męża do domu. Ciekawych rozwiązań nie brakuje, bo opiera się na pewnych niedomówieniach. Świetnie pomyślana chociażby scena sprzecznych zeznań dwójki seniorów z sąsiedztwa. Do tego podlane zimnym moczem i z pewną dbałością o realizm. Scenariusz parę razy serwuje łopatą, chociaż pewnie i tak była ona nie do uniknięcia. Bądź co bądź, sprawne i wciągające kino polityczne z dwoma kapitalnymi kreacjami aktorskimi.
Warto odnotować, że dostało to także Złotą Palmę i co ciekawe ex aequo z "Drogą" autorstwa tureckiego więźnia politycznego, a do tego rok po tym, gdy otrzymał ją... Wajda za "Człowieka z żelaza". Widać, że czasy, gdy festiwale europejskie bardziej kierowały się politycznymi pobudkami, niż amerykańskie Oscary
8/10
Pierwsze zetknięcie z Costa-Gavrasem. Do filmu przysiadłem bez jakiejkolwiek wiedzy historycznej o tym co działo się w Chile 50 lat temu i przez pierwsze sceny zastanawiałem się czy dobrze robię. Całe szczęście nie było to problemem i zaangażowała mnie ta historia.
To w pierwszej kolejności film o tym jak amerykańska administracja dała dupy w chronieniu swoich. Śledztwo marudnego konserwatysty Jacka Lemmona i nie dającej sobie w kaszę dmuchać Sissy Spacek jest tak przedstawione, że nie nudziłem się ani trochę i z niecierpliwością wyczekiwałem finału dochodzenia. Obydwoje kreują tutaj bohaterów z krwi kości, którym ciężko być obojętnym - ludzi, którym mimo towarzystwa niekończących się strzałów z karabinów absolutnie nie chodzi o idee polityczne, tylko o sprowadzenie syna i męża do domu. Ciekawych rozwiązań nie brakuje, bo opiera się na pewnych niedomówieniach. Świetnie pomyślana chociażby scena sprzecznych zeznań dwójki seniorów z sąsiedztwa. Do tego podlane zimnym moczem i z pewną dbałością o realizm. Scenariusz parę razy serwuje łopatą, chociaż pewnie i tak była ona nie do uniknięcia. Bądź co bądź, sprawne i wciągające kino polityczne z dwoma kapitalnymi kreacjami aktorskimi.
Warto odnotować, że dostało to także Złotą Palmę i co ciekawe ex aequo z "Drogą" autorstwa tureckiego więźnia politycznego, a do tego rok po tym, gdy otrzymał ją... Wajda za "Człowieka z żelaza". Widać, że czasy, gdy festiwale europejskie bardziej kierowały się politycznymi pobudkami, niż amerykańskie Oscary
8/10
11-11-2022, 10:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-11-2022, 15:25 przez Kryst_007.)





