Lady Chatterley Lover (2022) - nowa wersja słynnego książkowego ero-romu, przemielonego przez kino i telewizję, nawet w formie erotyków z Silvą Kristel i spin-offami. Tu dla odmiany - bo fabuła została praktycznie nietknięta - jest coś takiego jak gra aktorska, bo duet O'Donnel-Corrin ma bardzo dobrą chemię. Na tym opiera się zresztą większość zalet tego filmu, bo też nie jest to specjalnie drogi, dopieszczony wizualnie (zielono-niebieski filtr jest lekko irytujący) z jakąś dynamiczną akcją. Corrin, którą do tej pory kojarzyłem tylko z The Crown dała z siebie całkiem sporo i jest fajnym zaskoczeniem.
Co do kategorii wiekowej, to jest tu trochę bobrów, ale też mocnych scen seksu (bez epatowania - poza jedną sceną w deszczu - penisami i waginami). Historia rozkręca się powoli i tak naprawdę też nieco się dłuży, a zakończenie jest mocno takie sobie (chyba brakowało już pary na lepsze zakończenie wątku). Nie mniej film jest zrobiony na poważnie i - o dziwo - pozbawione większości dzisiejszych elementów diversity. W porównaniu do takich Bridgertonów jest to wręcz "powiew klasyki" bez nowoczesnych i woke'owych naleciałości.
7/10
Co do kategorii wiekowej, to jest tu trochę bobrów, ale też mocnych scen seksu (bez epatowania - poza jedną sceną w deszczu - penisami i waginami). Historia rozkręca się powoli i tak naprawdę też nieco się dłuży, a zakończenie jest mocno takie sobie (chyba brakowało już pary na lepsze zakończenie wątku). Nie mniej film jest zrobiony na poważnie i - o dziwo - pozbawione większości dzisiejszych elementów diversity. W porównaniu do takich Bridgertonów jest to wręcz "powiew klasyki" bez nowoczesnych i woke'owych naleciałości.
7/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
04-12-2022, 14:41





