No i po szóstym sezonie. W pewnym momencie przestałem nawet odliczać pozostałe do końca odcinki, tj. zacząłem oglądać z pewną dozą przyjemności; przerwa po s06e06 podziałała chyba odświeżająco. Wyjątkowo spodobał mi się wypchany (nielubianymi przeze mnie, gdy występują w nadmiarze) meta-żartami odcinek siódmy, jakoś tak zabawne teksty zawsze trafiały w moje poczucie humoru. Ucieszyła mnie "zmiana" Ricka na lepsze, bo od metakomentarzy Harmona bardziej męczy mnie tylko nachalny cynizm i mizantropia starego Sancheza (a raczej Dana). Ogólnie trochę mniej Harmona w Harmonie i byłoby cacy. A, na podium sezonu znajdzie się chyba mocz, nocna rodzina i meta-przygody.
Porada na przyszłość - muszę chyba podejść do R&M jak do kolejnego dobrego serialu, a nie czegoś bliskiego geniuszu, jakim zdawał się być w pierwszych sezonach i nieśmiało liczyć na perełki w stylu Vat of Acid Episode.
Porada na przyszłość - muszę chyba podejść do R&M jak do kolejnego dobrego serialu, a nie czegoś bliskiego geniuszu, jakim zdawał się być w pierwszych sezonach i nieśmiało liczyć na perełki w stylu Vat of Acid Episode.
13-12-2022, 18:04





