Dopiero teraz zauważyłem przeglądając zapomniane działy forum to się muszę odnieść. Nie zgadzałem się w czerwcu to i nie zgodzę się w grudniu :D
Oczywiście nie ma sensu dyskutować z tym co się komuś podoba a co nie bo to walka z wiatrakami.
No więc druga część "Pożegnań" jest oczywiście inna. Czy niemrawa? No nie dla mnie. To raczej pierwsza część jest taka bardziej błaha bym powiedział. I gdyby cały film był taki to oczywiście byłby nadal bardzo dobry. Ale dzięki właśnie drugiej, wojennej części jest znakomity. Jakby nie ta zmiana dostalibyśmy bardzo dobry, ale jednak dość płytki film. Taką sobie historyjkę spotkania dwojga ludzi z dwóch różnych światów. Melancholijną, lekko odrealnioną (fenomenalne epizody gospodyni pensjonatu i Stępowskiego jako kelnera) opowiastkę. Z doskonałym aktorstwem i niesamowitymi scenami:
- Za pieska 30 zł
- Wykluczone!
- Piętnaście razem z kotem i zegarem.
- Nie, nie.
- To niech będzie pięć.
- Ale bez kota i zegara.
- Bez kota i zegara siedem
Natomiast dzięki drugiej części całość nabiera głębi. To już nie tylko jakieś tam pożegnania dwojga młodych ludzi ale przecież upadek całej klasy która przed wojną żyła sobie w swoim dostatnim, bezpiecznym świecie. Z jednej strony inteligencja, która gdzieś uciekła do Londynu, z drugiej arystokracja która dogorywa w swoich pałacykach, profesorowie handlujący zapałkami, którzy śmieją się gorzko, bo obok sędzia Sądu Najwyższego z łopata kopie rowy.
Plus kapitalny watek kamerdynera Feliksa, który po wielu latach wiernej służby wypowiada ją (Wypowiedziałem hrabinie Róży. Pan wypowiedział hrabinie?), żeby założyć swój interes. Tylko, że tu też ten tryumf będzie chwilowy, bo jak przyjdą Sowieci z naszymi polskimi komunistami, to mu szybciutko zlikwiduję ten interes. Nie będzie żadnej restauracji, handelku walutami, złotem...
No jasne, te części są różne, natomiast idealnie się uzupełniają.
Dla mnie bezapelacyjne 10/10 i jeden z najwybitniejszych filmów. Nie tylko polskich.
No i to co zawsze kocham w starych polskich filmach. Fenomenalna obsada, kapitalna gra aktorska. Choćby taka banalna scena jak Skarżanka zaciąga Janczara do knajpy na ćwiartkę bimbru. I te scena w tej podłej knajpce, bimber, kiełbasa, ten małomówny kelner. Magia kina :)
Trudno to porównywać z "Rękopisem" ze względu na skalę jednego i kameralność drugiego, ale to dwa najlepsze filmy Hasa.
Oczywiście nie ma sensu dyskutować z tym co się komuś podoba a co nie bo to walka z wiatrakami.
No więc druga część "Pożegnań" jest oczywiście inna. Czy niemrawa? No nie dla mnie. To raczej pierwsza część jest taka bardziej błaha bym powiedział. I gdyby cały film był taki to oczywiście byłby nadal bardzo dobry. Ale dzięki właśnie drugiej, wojennej części jest znakomity. Jakby nie ta zmiana dostalibyśmy bardzo dobry, ale jednak dość płytki film. Taką sobie historyjkę spotkania dwojga ludzi z dwóch różnych światów. Melancholijną, lekko odrealnioną (fenomenalne epizody gospodyni pensjonatu i Stępowskiego jako kelnera) opowiastkę. Z doskonałym aktorstwem i niesamowitymi scenami:
- Za pieska 30 zł
- Wykluczone!
- Piętnaście razem z kotem i zegarem.
- Nie, nie.
- To niech będzie pięć.
- Ale bez kota i zegara.
- Bez kota i zegara siedem
Natomiast dzięki drugiej części całość nabiera głębi. To już nie tylko jakieś tam pożegnania dwojga młodych ludzi ale przecież upadek całej klasy która przed wojną żyła sobie w swoim dostatnim, bezpiecznym świecie. Z jednej strony inteligencja, która gdzieś uciekła do Londynu, z drugiej arystokracja która dogorywa w swoich pałacykach, profesorowie handlujący zapałkami, którzy śmieją się gorzko, bo obok sędzia Sądu Najwyższego z łopata kopie rowy.
Plus kapitalny watek kamerdynera Feliksa, który po wielu latach wiernej służby wypowiada ją (Wypowiedziałem hrabinie Róży. Pan wypowiedział hrabinie?), żeby założyć swój interes. Tylko, że tu też ten tryumf będzie chwilowy, bo jak przyjdą Sowieci z naszymi polskimi komunistami, to mu szybciutko zlikwiduję ten interes. Nie będzie żadnej restauracji, handelku walutami, złotem...
No jasne, te części są różne, natomiast idealnie się uzupełniają.
Dla mnie bezapelacyjne 10/10 i jeden z najwybitniejszych filmów. Nie tylko polskich.
No i to co zawsze kocham w starych polskich filmach. Fenomenalna obsada, kapitalna gra aktorska. Choćby taka banalna scena jak Skarżanka zaciąga Janczara do knajpy na ćwiartkę bimbru. I te scena w tej podłej knajpce, bimber, kiełbasa, ten małomówny kelner. Magia kina :)
Trudno to porównywać z "Rękopisem" ze względu na skalę jednego i kameralność drugiego, ale to dwa najlepsze filmy Hasa.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
19-12-2022, 11:32 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-12-2022, 11:34 przez Dr Strangelove.)






