Heh, ja pamietam, że szedłem na Matrixa 3 mówiąc sobie, że gorszy niż dwójka nie będzie... Nie doceniłem Wachowskich.
Im dłużej po seansie, tym mocniej mam przekonanie, że jest tu sporo biedy, nawet nie tyle scenariuszowej, co nie ma tu takiego potencjału powtórek, scen wartych zapamiętania.
Mija kilka dni od seansu i mam wrażenie, że prawie nic z tego nowego ekosystemu nie zapadło mi mocno w pamięć. Jasne, jest ta pierwsza sekwencja, kiedy wskakujemy pod wodę z dzieciakami, ale nawet tam rafa wydawała się mocno niebieska.
Im dłużej o tym myślę tym dziwniejsze to mi się wydaje. Ziemskie rafy są bardziej pstrokate. Tu dostajemy tych kilka ujęć dziwnych zwierzaków i tyle. Potem są generalnie małe plezjozaury, latające rybki i mądre wieloryby.
A pierwszy Avatar? Jestem pewien, że większośc łatwo przypomni sobie więcej niż trzy stworki, nawet jeśli to były rzeczy typu "zmieszajmy nosorożca z rekinem-młotem. Dżungla była pełna bardzo różnorodnej roślinności, egzotycznych roślin, na każdym ujęciu roiło się od owadów, trawa świeciła pod dotykiem.
Trochę smutno mi na myśl, że rodzinka Sullych uznała, że rafa to ich nowy dom.
Myśląc o pierwszej części mam przed oczami jednak całkiem sporo scen. Pierwsze starcie z dżunglą kończące się skokiem do wody, rozwałka home tree, cała masa sekwencji z bitwy Dragon siejący na prawo i lewo, prom kosmiczny guzdrający się między skałami z zasiekami na dachu, sekwencje tych wietnamskich helikopterów w walce, atakowane przez stworki ścigające je między drzewami, zajebiste mechy, napierdzielanka z Quarichem, klimat tej małej bazy w górach...
Im dłużej po seansie, tym mocniej mam przekonanie, że jest tu sporo biedy, nawet nie tyle scenariuszowej, co nie ma tu takiego potencjału powtórek, scen wartych zapamiętania.
Mija kilka dni od seansu i mam wrażenie, że prawie nic z tego nowego ekosystemu nie zapadło mi mocno w pamięć. Jasne, jest ta pierwsza sekwencja, kiedy wskakujemy pod wodę z dzieciakami, ale nawet tam rafa wydawała się mocno niebieska.
Im dłużej o tym myślę tym dziwniejsze to mi się wydaje. Ziemskie rafy są bardziej pstrokate. Tu dostajemy tych kilka ujęć dziwnych zwierzaków i tyle. Potem są generalnie małe plezjozaury, latające rybki i mądre wieloryby.
A pierwszy Avatar? Jestem pewien, że większośc łatwo przypomni sobie więcej niż trzy stworki, nawet jeśli to były rzeczy typu "zmieszajmy nosorożca z rekinem-młotem. Dżungla była pełna bardzo różnorodnej roślinności, egzotycznych roślin, na każdym ujęciu roiło się od owadów, trawa świeciła pod dotykiem.
Trochę smutno mi na myśl, że rodzinka Sullych uznała, że rafa to ich nowy dom.
Myśląc o pierwszej części mam przed oczami jednak całkiem sporo scen. Pierwsze starcie z dżunglą kończące się skokiem do wody, rozwałka home tree, cała masa sekwencji z bitwy Dragon siejący na prawo i lewo, prom kosmiczny guzdrający się między skałami z zasiekami na dachu, sekwencje tych wietnamskich helikopterów w walce, atakowane przez stworki ścigające je między drzewami, zajebiste mechy, napierdzielanka z Quarichem, klimat tej małej bazy w górach...
21-12-2022, 13:29






