Samuraj i kowboje - Charles Bronson i Toshiro Mifune wspólnie wyruszają, by skopać bandę rzezimieszków pod wodzą Alaina Delona. Działa tu mocno kontrast między dzikim zachodem USA a facetami w sukienkami cyt. postać Bronsona, z racji tego że w latach 60./70. takie ekstremalne diversity robiło wrażenie, zwłaszcza że Daleki Wschód wciąż stanowił niewiadomą dla Zachodu (i Bloku Wschodniego). Stąd też romatyczne stereotypy - Japoniec jest stoicki i honorowy, a także wykazuje znajomość kilku japońskich słów. Bronson cudownie nieczuły kulturowo, co chwila mając bekę z japońskich zwyczajów. Ogólnie się nie szczypie - nikt z kowbojów nie jest stuprocentowo dobry, Indianie (tu Komancze) ukazani jako okrutni i dzicy, a kobiety służą tylko do bycia popychadłami i krowami rozpłodowymi dla głównych bohaterów. Co też jest ciekawostką dla mnie to zawarto obecność Indian, którzy w spaghetti westernie praktycznie nie byli obecni (przynajmniej w tych co ja widziałem).
7/10
PS. Praktycznie to (poważny) protoplasta Kowboja/rycerzy z kowboju. Speaking of devil...
Kowboj z Szanghaju - tu filmowcy prawdopodobnie lepiej odwzorowali odległe kultury i ich zderzanie - koprodukcją zajmował się Hong Kong. Ale mam wrażenie - powtórzmy razem ten frazes "dziś by już nie powstał/Odys by rozszarpał na strzępy". Jackie Chan ratuje Tygrysią Lilię przed krwiożerczymi Indianami. I potem pojawiają dobrzy Indianie, którzy mają bekę z Jackiego i jego wystroju ("dlaczego nosi sukienkę?") i wódz czyni go zięciem bez jego wiedzy i zgody :). Potem biali osadnicy biorą Jackiego za Żyda, bo takiego dziwnego Indianina nie widzieli. Jest dobra chemia między Wilsonem i Chanem. Najlepiej wypada ten kontrast między Wschodem a Zachodem i wynikający z tego humor. Generalnie dość sympatyczne.
7/10
Rycerze z Szanghaju - tu słabiej znacznie. po tytule sądziłem, że akcja przeniesie się do Chin i to Owen Wilson będzie czuł się nieswojo w nowym świecie. A tu jadą do Brytanii i mamy nabijanie się ze szkodliwych stereotypów nt. Brytoli :). Mniej mało poprawny, bo żarty o kulturze brytyjskiej te same - ohydne jedzenie, paskudne uzębienie, gwardziści w wielkich czapach czy królowa rozdająca tytuły jak leci. Choć pozwala trochę na pieprzu, bo Roy dorabia jako Karl May i w jego książkach Szanghaj Kid robi za pociesznego przydupasa :D. I choć siostra Wanga też wymiata, to jednak film nie ukrywa, że to kobieta i przegrywa z silniejszym mężczyzną, a znajomość kung fu u Wanga nie wystarcza do pokonania final bossa w postaci lorda z rapierem. Dostrzegłem anachronizm. Jednym z bohaterów jest ok. 10-letni Charles Chaplin. Akcja dzieje się dwa lata przed narodzinami Chaplina. Wiem, że to komedia, ale wciąż... Ostatecznie można zobaczyć, lecz startu do jedynki nie ma.
6/10
7/10
PS. Praktycznie to (poważny) protoplasta Kowboja/rycerzy z kowboju. Speaking of devil...
Kowboj z Szanghaju - tu filmowcy prawdopodobnie lepiej odwzorowali odległe kultury i ich zderzanie - koprodukcją zajmował się Hong Kong. Ale mam wrażenie - powtórzmy razem ten frazes "dziś by już nie powstał/Odys by rozszarpał na strzępy". Jackie Chan ratuje Tygrysią Lilię przed krwiożerczymi Indianami. I potem pojawiają dobrzy Indianie, którzy mają bekę z Jackiego i jego wystroju ("dlaczego nosi sukienkę?") i wódz czyni go zięciem bez jego wiedzy i zgody :). Potem biali osadnicy biorą Jackiego za Żyda, bo takiego dziwnego Indianina nie widzieli. Jest dobra chemia między Wilsonem i Chanem. Najlepiej wypada ten kontrast między Wschodem a Zachodem i wynikający z tego humor. Generalnie dość sympatyczne.
7/10
Rycerze z Szanghaju - tu słabiej znacznie. po tytule sądziłem, że akcja przeniesie się do Chin i to Owen Wilson będzie czuł się nieswojo w nowym świecie. A tu jadą do Brytanii i mamy nabijanie się ze szkodliwych stereotypów nt. Brytoli :). Mniej mało poprawny, bo żarty o kulturze brytyjskiej te same - ohydne jedzenie, paskudne uzębienie, gwardziści w wielkich czapach czy królowa rozdająca tytuły jak leci. Choć pozwala trochę na pieprzu, bo Roy dorabia jako Karl May i w jego książkach Szanghaj Kid robi za pociesznego przydupasa :D. I choć siostra Wanga też wymiata, to jednak film nie ukrywa, że to kobieta i przegrywa z silniejszym mężczyzną, a znajomość kung fu u Wanga nie wystarcza do pokonania final bossa w postaci lorda z rapierem. Dostrzegłem anachronizm. Jednym z bohaterów jest ok. 10-letni Charles Chaplin. Akcja dzieje się dwa lata przed narodzinami Chaplina. Wiem, że to komedia, ale wciąż... Ostatecznie można zobaczyć, lecz startu do jedynki nie ma.
6/10
24-12-2022, 00:39





