Męczeństwo Joanny d'Arc (1928)
Wspaniały film. Nie dziwię się, że ma stałe miejsce w podręcznikach, bo jak na tamte możliwości kina to film błyszczy pomysłami reżyserskimi. Ujęcia pod niecodziennym kątem i drastyczny montaż wzbogacają historię o większą głębię. Najbardziej mi zaimponowało ujęcie, w którym członkowie starszyzny szepczą kolejnym do ucha w rytm ruchu kamery. No i chyba mało kto wcześniej stosował tak dużo close-upów i to jeszcze bez udziału makijażysty. Co tu nieco gorzej wypadło? Scenografia. Wnętrza jeszcze ujdą, ale te dachy i wieżyczki prezentują się jakby z masy papierowej.
Być może największa żeńska kreacja jaką widziałem. Jak to możliwe, że nie słysząc zarazem słów Marii Falconetti czułem jakby przemawiała do mej duszy? W dowolnym ujęciu samą mimiką wyraża więcej emocji, niż większość ostatnich oscarowych ról. To wręcz dla mnie niesamowite co tutaj osiągnęła.
9/10
Wspaniały film. Nie dziwię się, że ma stałe miejsce w podręcznikach, bo jak na tamte możliwości kina to film błyszczy pomysłami reżyserskimi. Ujęcia pod niecodziennym kątem i drastyczny montaż wzbogacają historię o większą głębię. Najbardziej mi zaimponowało ujęcie, w którym członkowie starszyzny szepczą kolejnym do ucha w rytm ruchu kamery. No i chyba mało kto wcześniej stosował tak dużo close-upów i to jeszcze bez udziału makijażysty. Co tu nieco gorzej wypadło? Scenografia. Wnętrza jeszcze ujdą, ale te dachy i wieżyczki prezentują się jakby z masy papierowej.
Być może największa żeńska kreacja jaką widziałem. Jak to możliwe, że nie słysząc zarazem słów Marii Falconetti czułem jakby przemawiała do mej duszy? W dowolnym ujęciu samą mimiką wyraża więcej emocji, niż większość ostatnich oscarowych ról. To wręcz dla mnie niesamowite co tutaj osiągnęła.
9/10
06-01-2023, 11:10 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-01-2023, 11:15 przez Kryst_007.)





