Córka D'Artagnana - film na TVP Kulturze ma znaczek 12 lat, a w filmie przewijają gołe cycki i goła damska dupa :).
To chyba najrealistyczniejszy obraz silnej kobiety - Heloiza jest konkretna i skora do działania, a także jak trzeba łamie konwenanse - m.in. nosi spodnie, co jest uznawane przez społeczeństwo za świętokradztwo. Z drugiej strony choć ma podstawy fechtunku, to biologa daje o sobie znać. W finale Heloiza jest ciągle w defensywnej postawie i ma trudności z pokonaniem głównego villaina ukazanego jako tchórzliwego i beznadziejnego w walce. A w przypadku przewagi liczebnej jest zmuszona upaść i cofać się. I towarzyszący jej poeta/love interest choć gamoniowaty i nie umiejący machać szpadą, jest nieco kompetentniejszy w walce. Aha, a przez cały film Heloiza nie próbuje wprowadzać rewolucji seksualnej czy narzekać na patriarchat - wspomniane noszenie spodni wynika z męskiego przebrania (by nie zostać wykrytym przez spiskowców), a potem uznaje, że to praktyczniejsze i bardziej gorszącym byłaby podwinięta suknia :).
Ogólnie to dziwna produkcja - muzyki praktycznie tu nie ma, realizacja szybciej przypomina bardziej analogiczne obrazki z lat 60./70. A napisy końcowe kończą teatralną końcówką z Zemsty Wajdy. A główny villain to momentami wygląda jakby rola pisana była dla de Funesa. Aramis wyglądający jak Kapitan Hak to powinien być podstarzały jak reszta (albo ma najlepsze geny). I momentami zmienia się to w komedię. Chociażby szpiedzy Mazarina zdobywają wiersz poety, ale biorą to rzeczony zaszyfrowany list, bo na wiersz zdecydowanie za słaby XD.
Najfajniej wypada ukazania realiów epoki. Murzyn spierdala przed jakimiś uprzywilejowanymi zbirami i ukrywa się w żeńskim klasztorze. Zakonnice wpierw mają cykora i biorą go za diabła, aż Heloiza mówi że to też człowiek, a chrzest i modlitwa wybielają jego czarną duszę :D. (później uprzywilejowane zbiry plądrują klasztor nie wahając się bić i zabijać zakonnic ukazanych jako te dobre). Potem jest scena, gdzie Heloiza i poeta nie wiedzą kim są Mahometanie, a poeta mówi, że w ponoć w Ameryce żyją czerwonoskórzy ludzie, którym wyrastają z głowy pióra. A humor nawet działa. D'Artagnan szuka okazji, by znowu wsadzić córę do klasztoru, żeby się nie uganiała za zakochanymi szlachcicami :D. Zaskoczyło mnie, że jednooki szpieg Mazarina
7/10
To chyba najrealistyczniejszy obraz silnej kobiety - Heloiza jest konkretna i skora do działania, a także jak trzeba łamie konwenanse - m.in. nosi spodnie, co jest uznawane przez społeczeństwo za świętokradztwo. Z drugiej strony choć ma podstawy fechtunku, to biologa daje o sobie znać. W finale Heloiza jest ciągle w defensywnej postawie i ma trudności z pokonaniem głównego villaina ukazanego jako tchórzliwego i beznadziejnego w walce. A w przypadku przewagi liczebnej jest zmuszona upaść i cofać się. I towarzyszący jej poeta/love interest choć gamoniowaty i nie umiejący machać szpadą, jest nieco kompetentniejszy w walce. Aha, a przez cały film Heloiza nie próbuje wprowadzać rewolucji seksualnej czy narzekać na patriarchat - wspomniane noszenie spodni wynika z męskiego przebrania (by nie zostać wykrytym przez spiskowców), a potem uznaje, że to praktyczniejsze i bardziej gorszącym byłaby podwinięta suknia :).
Ogólnie to dziwna produkcja - muzyki praktycznie tu nie ma, realizacja szybciej przypomina bardziej analogiczne obrazki z lat 60./70. A napisy końcowe kończą teatralną końcówką z Zemsty Wajdy. A główny villain to momentami wygląda jakby rola pisana była dla de Funesa. Aramis wyglądający jak Kapitan Hak to powinien być podstarzały jak reszta (albo ma najlepsze geny). I momentami zmienia się to w komedię. Chociażby szpiedzy Mazarina zdobywają wiersz poety, ale biorą to rzeczony zaszyfrowany list, bo na wiersz zdecydowanie za słaby XD.
Najfajniej wypada ukazania realiów epoki. Murzyn spierdala przed jakimiś uprzywilejowanymi zbirami i ukrywa się w żeńskim klasztorze. Zakonnice wpierw mają cykora i biorą go za diabła, aż Heloiza mówi że to też człowiek, a chrzest i modlitwa wybielają jego czarną duszę :D. (później uprzywilejowane zbiry plądrują klasztor nie wahając się bić i zabijać zakonnic ukazanych jako te dobre). Potem jest scena, gdzie Heloiza i poeta nie wiedzą kim są Mahometanie, a poeta mówi, że w ponoć w Ameryce żyją czerwonoskórzy ludzie, którym wyrastają z głowy pióra. A humor nawet działa. D'Artagnan szuka okazji, by znowu wsadzić córę do klasztoru, żeby się nie uganiała za zakochanymi szlachcicami :D. Zaskoczyło mnie, że jednooki szpieg Mazarina
7/10
06-01-2023, 16:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-01-2023, 16:02 przez OGPUEE.)
Spoiler




