The Wiz (1978)
Wait! To nakręcił Sidney Lumet? TEN Sidney Lumet!? I to jeszcze świeżo po "Pieskim popołudniu" i "Sieci"? Okey. Zwalę to na studio, które w ogóle wpadło na pomysł by adaptację brodłejowskiego musicalu na podstawie "Czarnoksiężnika z Oz" powierzyć komuś, kto specjalizuje się w krytycznym spojrzeniu na rzeczywistość. O, i jeszcze Schumacher napisał scenariusz! No to mamy już pełne wyjaśnienie tego dziwactwa.
Niektórzy pewnie uznają, że twórca tego musicalu chciał być poprawny politycznie na dekady zanim było to modne, bo ta stara jak świat historia obsadzona jest czarnoskórymi artystami ;) Bywają piosenki całkiem ok (ale zdecydowanie nie zawsze), a pomysł na połączenie krainy Oz z NYC akurat brzmi "jakoś" (kurde, w wyobraźni Terry'ego Gilliama to mogłoby być złoto). Niestety Lumet kompletnie nie czuje gatunku i to jest trochę tak jakby za kamerą kina superbohaterskiego dać Antonioniego czy Bergmana. Jako musical jest to pozbawione odpowiedniego wigoru, a jako fantasy strasznie jałowe - scenografia to po prostu beton i plastik. Nie pomaga Diana Ross, która gdy tylko przestaje śpiewać to zaczyna swym aktorskim występem napastować nerwy. W roli małej Dorotki obsadzili Panią po 30-tce i nawet nie uczynili postaci ani trochę dojrzalszą mentalnie. Bez jaj, udało im się też pozyskać Michaela Jacksona, a jego układów tanecznych w tym dziele jak na lekarstwo.
W skrócie - nijaki musical od wielkiego reżysera i z dwoma legendarnymi wykonawcami.
4/10
Wait! To nakręcił Sidney Lumet? TEN Sidney Lumet!? I to jeszcze świeżo po "Pieskim popołudniu" i "Sieci"? Okey. Zwalę to na studio, które w ogóle wpadło na pomysł by adaptację brodłejowskiego musicalu na podstawie "Czarnoksiężnika z Oz" powierzyć komuś, kto specjalizuje się w krytycznym spojrzeniu na rzeczywistość. O, i jeszcze Schumacher napisał scenariusz! No to mamy już pełne wyjaśnienie tego dziwactwa.
Niektórzy pewnie uznają, że twórca tego musicalu chciał być poprawny politycznie na dekady zanim było to modne, bo ta stara jak świat historia obsadzona jest czarnoskórymi artystami ;) Bywają piosenki całkiem ok (ale zdecydowanie nie zawsze), a pomysł na połączenie krainy Oz z NYC akurat brzmi "jakoś" (kurde, w wyobraźni Terry'ego Gilliama to mogłoby być złoto). Niestety Lumet kompletnie nie czuje gatunku i to jest trochę tak jakby za kamerą kina superbohaterskiego dać Antonioniego czy Bergmana. Jako musical jest to pozbawione odpowiedniego wigoru, a jako fantasy strasznie jałowe - scenografia to po prostu beton i plastik. Nie pomaga Diana Ross, która gdy tylko przestaje śpiewać to zaczyna swym aktorskim występem napastować nerwy. W roli małej Dorotki obsadzili Panią po 30-tce i nawet nie uczynili postaci ani trochę dojrzalszą mentalnie. Bez jaj, udało im się też pozyskać Michaela Jacksona, a jego układów tanecznych w tym dziele jak na lekarstwo.
W skrócie - nijaki musical od wielkiego reżysera i z dwoma legendarnymi wykonawcami.
4/10
13-01-2023, 13:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-01-2023, 18:31 przez Kryst_007.)





