WALL-E - po pierwszym przesłuchaniu to tylko Newman w bardzo dobrej formie. Wszystko jest BARDZO Newmanowe, co znaczy mniej więcej tyle, że gdzieś to już słyszeliśmy (głównie "Lemony Snicket's..." i "Finding Nemo"). Jedyne utwory jakie zwracają na siebie uwagę to oczywiście przesympatyczny "Wall-e" i także sympatyczny ale i nie pozbawiony dozy niepokoju "72 degrees and sunny". Dopiero po drugim, trzecim i entym przesłuchaniu płyta nabiera skrzydeł. Zdecydowanie najlepszy OST jaki miałem przyjemność gościć w mych uszach w tym roku. Newman pozostaje Newmanem, robi jak zwykle swoje, ale efekt jest piorunujący - szczególnie końcówka "Eve Retrieve" i "Hyperjump". Tego to się słucha.
The Dark Knight - tu niestety małe rozczarowanie, ale dotyczy ono OST'a jako całości. Słucha się go "mimochodem", jako całość nie angażuje słuchacza, dość często czerpiąc z dokonań "Batman: Begins" (choć i tak nie tak często jak się spodziewałem). Jako plus można zaliczyć znakomity początek OST'a, czyli dwie pierwsze ścieżki - "Why so serious" i "I'm not a hero". Szczególnie ta pierwsza ocieka wręcz tętniącym mrokiem jaki niegdyś gościł w "Black Hawk Down" (kawałek "Tribal War" jest miejscami wyraźnie słyszalny), ale także w "Heat" (przy dużej dozie wyrozumiałości można to porównać do zrywającego gacie kawałka "Force Marker"). "I'm not a hero" to głównie wariacja posklejana z wszystkich motywów jakie słyszeliśmy w "Begins", ale bardzo przyjemne dla ucha (może znowu naciągam, ale gdzieśtam usłyszałem podobieństwa do starego motywu Elfmana. Może byłem pijany :) ) - ostatnie 30 sekund utworu szczególnie zwraca uwagę, bo jest to ta część ścieżki "Begins", która niestety nie znalazła miejsca na pierwszym soudtracku (Batman zbiera graty w jaskini i wyrusza na miasto :) ). Reszta OSTa dla mnie jest bardzo mdła i jednostajna. Owszem, wszechobecny mrok daje się we znaki, ale 12 następnych ścieżek to zdecydowanie za dużo. Tym bardziej, że nie ma nowego motywu przewodniego kolejnej części na którym możnaby zawiesić ucho.
The Dark Knight - tu niestety małe rozczarowanie, ale dotyczy ono OST'a jako całości. Słucha się go "mimochodem", jako całość nie angażuje słuchacza, dość często czerpiąc z dokonań "Batman: Begins" (choć i tak nie tak często jak się spodziewałem). Jako plus można zaliczyć znakomity początek OST'a, czyli dwie pierwsze ścieżki - "Why so serious" i "I'm not a hero". Szczególnie ta pierwsza ocieka wręcz tętniącym mrokiem jaki niegdyś gościł w "Black Hawk Down" (kawałek "Tribal War" jest miejscami wyraźnie słyszalny), ale także w "Heat" (przy dużej dozie wyrozumiałości można to porównać do zrywającego gacie kawałka "Force Marker"). "I'm not a hero" to głównie wariacja posklejana z wszystkich motywów jakie słyszeliśmy w "Begins", ale bardzo przyjemne dla ucha (może znowu naciągam, ale gdzieśtam usłyszałem podobieństwa do starego motywu Elfmana. Może byłem pijany :) ) - ostatnie 30 sekund utworu szczególnie zwraca uwagę, bo jest to ta część ścieżki "Begins", która niestety nie znalazła miejsca na pierwszym soudtracku (Batman zbiera graty w jaskini i wyrusza na miasto :) ). Reszta OSTa dla mnie jest bardzo mdła i jednostajna. Owszem, wszechobecny mrok daje się we znaki, ale 12 następnych ścieżek to zdecydowanie za dużo. Tym bardziej, że nie ma nowego motywu przewodniego kolejnej części na którym możnaby zawiesić ucho.
02-08-2008, 01:57






