(23-01-2023, 15:44)Dirk napisał(a): Zgadzam się. Cudowny klasyk! Obejrzałem go już po trzydziestce, a zachwycił mnie, jakbym nadal był dzieckiem. Świetne postaci, świetne dialogi, świetny klimat, świetna muzyka (szkoda, że nie było Oscara za "Storybook love"). Co ciekawe, książka, na podstawie które powstał film też jest dobra, ale ma skopane zakończenie (a właściwie sam ostatni akapit).
Niedawno znów sobie przypomniałem Princess Bride. Jak dla mnie to przede wszystkim list miłosny do tych wszystkich powieści (i filmów) płaszcza i szpady oraz wszelakich baśni. Mimo, że działa czasem przewrotnie i robi dekonstrukcje (np. bad guy zamiast toczyć epicki pojedynek z Inigo Montoyą to ucieka jak szczur), nadal zachowuje szacunek i laik natrafiający na film podczas skakania kanałów mógłby wziąć to za jakiegoś Zorro czy trzech muszkieterów. A jak jesteśmy przy baśniach...
Aladyn (ten z Budem Spencerem) - chyba jedyny film z Budem Spencerem nie będący Wielką Stopą, który reklamowali na TV4 z przełomów wieków (przynajmniej ja tak pamiętałem). Mnie wtedy utkwiła piosenka tytułowa. Początkowo sądziłem (wtedy), że to live action wersja Przyjaciela Boba (takie anime). Golan-Globus i już można się domyślić produkcji. Sceny latania z oczywistym greenscreenem (i aż dziwne, że są sceny z nakręconymi helikopterami). Spencer grający tu dżina wygląda jakby szedł na bal przebierańców do szkoły jego dzieci, potem zmienia ubiór i wygląda to jak kolejny film z jego udziałem, gdzie daje oklep zbirom. A i akcja dzieje się współcześnie. Ale... dobrze się oglądało. Bardzo sympatyczna baja dla dzieciaków. Dżin ma świetną chemię z młodym grającym Aladyna. Szef policji zachowuje całkiem realistycznie. Gdy ogarnia, że ma do czynienia z prawdziwym dżinem, to chce za jego pomocą rządzić Ziemią niczym Klaus Schwab - nie ma się co oszukiwać, każdy by tak chciał w tej sytuacji :). Co ciekawe, w angielskiej wersji Spencer mówi tu własnym głosem, zwykle dubbingowanym w anglojęzycznych produkcjach z jego udziałem.
6/10
31-01-2023, 13:42





