Chleb i sól (2022) - Yyy... Czy ja serio obejrzałem to "arcydzieło" i "absolutną świeżość w polskim kinie", jaką okrzyknęli jednogłośnie krytycy? Na Filmwebie mało kto odważył się wystawić ocenę poniżej 8-mki, choć z drugiej strony widząc wysokie noty u Popielcekiego, Korwin-Piotrowskiej czy szalonej feministki z Vogue'a już wtedy powinna mi się zapalić czerwona lampka ostrzegawcza. Ot, niby kino o konfliktach rasowych, ale przez większość jednak filmidło o niczym. Głównie zbiór randomowych scenek z lata na osiedlu, które pewnie krytycy w tych "ochach" i "achach" podpinają pod "zamierzony portret małomiasteczkowej polski". Jakiejkolwiek z nich by się nie wycięło czy nie zmieniłoby się kolejności, to różnicy bym nie stwierdził. Już nawet jako ten obraz konfliktów rasowych film jest bardziej płaski, niż powinien. Po prostu dresy mające wąty do pracowników budy z kebabem, a dlaczego? A bo tak! Nic tu odkrywczego w tym temacie z seansu nie wynika. I jak zwykle w kochanym polskim kinie - udźwiękowienie ssie i nie pozwala na zrozumienie połowy dialogów. Już podobno gdzieś reżyser usprawiedliwiał i się bronił, że to miało być celowym ruchem artystycznym. Sory, ale Tommy Wiseau tłumaczący Dougowi Walkerowi, że zdjęcia łyżek w ramkach miały drugie dno brzmiał równie wiarygodnie xD 4/10
03-02-2023, 13:57 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-02-2023, 13:59 przez Qrszon.)





