(24-02-2023, 14:29)simek napisał(a): O co tu chodzi, po co to jest?Filmu jeszcze nie widziałem, ale
Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową - czy tylko ja chciałbym obejrzeć film o średniowiecznym koniokradzie, a nie smuty o umierającym lekarzu? Chyba, że to miał być hołd dla krótkometrażowych dodatków wyświetlanych wraz z głównym filmem. No i przyznaję, że jakoś tematycznie łączy się z fabułą reszty filmu.
Fabularnie - gościu umiera na raka i gdy zdaje sprawę, że już nic się nie da zrobić - to korzysta z tego i to pozwala na różne rzeczy, m.in. świadomie łamie etykę lekarską czy w końcu każe spieprzać nielubianym osobom. Na pewno warto ujrzeć dla Zapasiewicza. I dobrze ukazano jego rosnącą relację ze studentem medycyny, którego poznaje na planie filmowym. Plusem też jest, że historia stara się być uniwersalna i nie próbuje wciskać komentarza coś o stanie Polski (jedna taka gdy lekarzyna mówi, że działania Zapasiewicza oburzają go jako katolika, na co Zapasiewicz ripostuje, że z lekarzyny żaden katolik, bo był w Partii), czego obcokrajowiec nie zrozumie. Oczywiście to smuty, a Zanussi nie omieszka dać symboliki - jak przyfruwa jakiś ptaszek w otoczeniu kościelnym. Tu się wtrącę, bo nie wiem, jak kwestia ówczesnych przepisów ochrony przyrody, ale chyba miał to być szczygieł, ponieważ był alegorią Chrystusa. A ptaszkiem-symbolistą mazurek (taki wróbel).
Nigdy nie ukrywałem, że za takim kinem wybitnie nie przepadam. Ale z tego co powstawało w ówczesnej polskiej kinematografii dobrze się to oglądało. I wygląda to jak film, a nie jakiś wyrób filmopodobny - zdjęcia są dobre. To mogę przyznać. Czego nie mogę przyznać, to znowu dźwięk momentami nie domaga. I w polskich napisach tłumaczących kwestie Francuzów zobaczyłem bezczelnego byka ortograficznego - "pacjętem" XD.
Generalnie film jako polski kandydat do nominacji do Oscara trafiony, bo nie ma co się wstydzić.
8/10
24-02-2023, 17:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-02-2023, 17:42 przez OGPUEE.)
Spoiler




