Mask of Zorro z roku 1998r
Fajowa przygodówka lecąca po łebkach, z charyzmatycznym Hopkinsem w roli przekazującego pałeczkę młodemu i równie charyzmatycznemu Banderasowi. Za przeciwników obaj mają parę złoli, którzy także świetnie się spisali, bo i kapitan Love i Montero dali radę zaprezentować sukinsynów jak trzeba. Te role są obsadzone doskonale, podobnie jak zjawiskowa i pełna wigoru Zeta-Jones. Rozmach historii i główny wątek mocno dopieszczone, ale jak wspomniałem, całość mimo pietyzmu leci po łebkach i jest tu wiele przypadku oraz skrótów. Zapamiętałem ten film z kina jako mający długi wstępniak z nauką Murietty przez Zorro, ale teraz aż się dziwie, że to tak szybko zleciało: 5 minut i gość jest wytrenowany. Potem skrót przed kolacją, na której Murietta jest już szarmanckim jegomościem. Samego szkolenia nie widać, a z czapy ze złodzieja nagle robi się prawdziwy i wszechwiedzący Don.
Mniejsza, bo ogląda się to mega. Potyczki i humor na poziomie, intryga prosta jak konstrukcja cepa a finałowa walka to przygoda pełną gębą. Zresztą, ten pazur przygody pojawia się od samego początku i nie odpuszcza aż do końca. A wszystko to okraszone cudowną muzyką Hornera i fajnymi zdjęciami.
7/10
Fajowa przygodówka lecąca po łebkach, z charyzmatycznym Hopkinsem w roli przekazującego pałeczkę młodemu i równie charyzmatycznemu Banderasowi. Za przeciwników obaj mają parę złoli, którzy także świetnie się spisali, bo i kapitan Love i Montero dali radę zaprezentować sukinsynów jak trzeba. Te role są obsadzone doskonale, podobnie jak zjawiskowa i pełna wigoru Zeta-Jones. Rozmach historii i główny wątek mocno dopieszczone, ale jak wspomniałem, całość mimo pietyzmu leci po łebkach i jest tu wiele przypadku oraz skrótów. Zapamiętałem ten film z kina jako mający długi wstępniak z nauką Murietty przez Zorro, ale teraz aż się dziwie, że to tak szybko zleciało: 5 minut i gość jest wytrenowany. Potem skrót przed kolacją, na której Murietta jest już szarmanckim jegomościem. Samego szkolenia nie widać, a z czapy ze złodzieja nagle robi się prawdziwy i wszechwiedzący Don.
Mniejsza, bo ogląda się to mega. Potyczki i humor na poziomie, intryga prosta jak konstrukcja cepa a finałowa walka to przygoda pełną gębą. Zresztą, ten pazur przygody pojawia się od samego początku i nie odpuszcza aż do końca. A wszystko to okraszone cudowną muzyką Hornera i fajnymi zdjęciami.
7/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
26-02-2023, 22:15 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-02-2023, 22:17 przez Debryk.)





