O całym internecie można to powiedzieć, gdy przestał być elitarną nowością dla dżentelmenów z Neostradą. A to i tak trwało jakiś czas, by później Neostradą kojarzyła się z "dziećmi neo". Rozwiązaniem na to były fora dyskusyjne takie jak to, na które z samej definicji trafiali ludzie konkretnie zajawieni tematem, nie były grupkami na fb i fanpagami w które wystarczy kliknąć tak samo lekko jak wziąć ulotkę na mieście. Upadek for był ciosem w każde hobby. Konto na FB ma już domyślnie 99% społeczeństwa, forum wymagało założenia konta, przestrzegania jakiejkolwiek netykiety.
Facebook wchłonął nie tylko fora, ale też podważył istnienie stron tematycznych. Dzisiaj te które się ostały istnieją tylko w odniesieniu do fejsbuczka, bez prowadzenia ich aktywności na fb nie masz szans by ktoś tam klikał. Takie http://www.batcave.com.pl to przykład internetu tamtej epoki, jeden z nielicznych skansenów, który poniekąd działa wedle starych reguł.
Zaleciało #kiedystobylo, ale w tym przypadku to prawda. Straciliśmy na śmierci for dyskusyjnych tracąc coś bardzo wyjątkowego. Czasem marzę sobie, że mając za dużo siana spróbowałbym postawić swoje forum o którymś z hobby, i próbować je rozkręcić jakąś bawiąc się jego formułą, traktując je np. poniekąd jak bloga, żeby zachęcić do rejestracji. Ale obawiam się że to już nie ma dziś szans się udać.
A, no i wracając do forum jako konceptu, to forum moim zdaniem bardziej daje szansę na zdobycie wartościowych relacji z ludźmi, bo zamyka się z nimi na określonej wielkości. Grupa na FB to taki stragan na którym każdy drze ryja i na nikogo obok nie zwraca uwagi. Brakuje też tego elementu tworzenia swojego wizerunku, z nickiem i awatarem, ma to jakiegoś takiego RPGowego ducha, mimo że dotyczy przyziemnej czynności rozmawiania z ludźmi.
PS. Kurwa, piszę natchniony wspomnienia zmieszane z refleksjami na temat for dyskusyjnych, a obok na fotelach w galerii jakaś nastoletnia labadziara klnie co zdanie jak żul i nazywa się dorosłą, puszcza muzykę na głos, jak wstanę i jej strzele z liścia będę faszystą mizoginem czy człowiekiem kultury który w końcu pękł?
Facebook wchłonął nie tylko fora, ale też podważył istnienie stron tematycznych. Dzisiaj te które się ostały istnieją tylko w odniesieniu do fejsbuczka, bez prowadzenia ich aktywności na fb nie masz szans by ktoś tam klikał. Takie http://www.batcave.com.pl to przykład internetu tamtej epoki, jeden z nielicznych skansenów, który poniekąd działa wedle starych reguł.
Zaleciało #kiedystobylo, ale w tym przypadku to prawda. Straciliśmy na śmierci for dyskusyjnych tracąc coś bardzo wyjątkowego. Czasem marzę sobie, że mając za dużo siana spróbowałbym postawić swoje forum o którymś z hobby, i próbować je rozkręcić jakąś bawiąc się jego formułą, traktując je np. poniekąd jak bloga, żeby zachęcić do rejestracji. Ale obawiam się że to już nie ma dziś szans się udać.
A, no i wracając do forum jako konceptu, to forum moim zdaniem bardziej daje szansę na zdobycie wartościowych relacji z ludźmi, bo zamyka się z nimi na określonej wielkości. Grupa na FB to taki stragan na którym każdy drze ryja i na nikogo obok nie zwraca uwagi. Brakuje też tego elementu tworzenia swojego wizerunku, z nickiem i awatarem, ma to jakiegoś takiego RPGowego ducha, mimo że dotyczy przyziemnej czynności rozmawiania z ludźmi.
PS. Kurwa, piszę natchniony wspomnienia zmieszane z refleksjami na temat for dyskusyjnych, a obok na fotelach w galerii jakaś nastoletnia labadziara klnie co zdanie jak żul i nazywa się dorosłą, puszcza muzykę na głos, jak wstanę i jej strzele z liścia będę faszystą mizoginem czy człowiekiem kultury który w końcu pękł?
Właśnie to, że mówię głupstwa, czyni mnie człowiekiem
22-03-2023, 21:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-03-2023, 21:15 przez Ted.)





