Much Ado About Nothing (1993)
Branagh jeszcze za czasów, gdy umiał kręcić fajne adaptacje. Niesamowite, że nie będąc jakoś na co dzień szczególnie pochłaniany przez szekspirowskie dialogi całkowicie się wciągnąłem i zrozumiałem wszystko, co bohaterowie mieli do powiedzenia. To co prawda w dużej mierze dlatego, bo to ogólnie jedna z lżejszych i przystępniejszych sztuk poczciwego Williama. Mimo to, naprawdę też sprawnie przełożona na ekran i z wyczuwalną pasją do materiału źródłowego.
Wielka zasługa tkwi w obsadzie. Branagh i Thompson jako na pozór nie trawiąca się, ale jednak odnajdująca w sobie iskrę miłości para są przeuroczy. Obydwu się przesympatycznie ogląda, a sir Kennetha nigdy nie podejrzewałem o taki talent komediowy. Denzel jak to Denzel - nigdy nie zawodzi, z kolei Keaton jako Dogberry bezczelnie skrada każdą swoją scenę (on powinien być Jokerem w którymś projekcie DC, serio). Czarna owca tej zacnej śmietanki aktorskiej? Keanu jako villain. Kocham za samo bycie złotym gościem prywatnie, ale kuźwa - jakie to było drewienko za młodu :) Końcowy mastershot z kolei to coś absolutnie przepięknego.
8/10
Branagh jeszcze za czasów, gdy umiał kręcić fajne adaptacje. Niesamowite, że nie będąc jakoś na co dzień szczególnie pochłaniany przez szekspirowskie dialogi całkowicie się wciągnąłem i zrozumiałem wszystko, co bohaterowie mieli do powiedzenia. To co prawda w dużej mierze dlatego, bo to ogólnie jedna z lżejszych i przystępniejszych sztuk poczciwego Williama. Mimo to, naprawdę też sprawnie przełożona na ekran i z wyczuwalną pasją do materiału źródłowego.
Wielka zasługa tkwi w obsadzie. Branagh i Thompson jako na pozór nie trawiąca się, ale jednak odnajdująca w sobie iskrę miłości para są przeuroczy. Obydwu się przesympatycznie ogląda, a sir Kennetha nigdy nie podejrzewałem o taki talent komediowy. Denzel jak to Denzel - nigdy nie zawodzi, z kolei Keaton jako Dogberry bezczelnie skrada każdą swoją scenę (on powinien być Jokerem w którymś projekcie DC, serio). Czarna owca tej zacnej śmietanki aktorskiej? Keanu jako villain. Kocham za samo bycie złotym gościem prywatnie, ale kuźwa - jakie to było drewienko za młodu :) Końcowy mastershot z kolei to coś absolutnie przepięknego.
8/10
25-03-2023, 08:20





