Lawrence z Arabii w reżyserii Davida Leana, rok 1962
Fiu fiu fiu. Dałem Spartakusowi 7/10 bo skala a tu dupa. Dla porównania wziąłem się za tego kolosa i co? Spartakus wygląda przy tym jak projekt mocno zaangażowanych amatorów!
Akcja Lawrenca... to historia oparta na faktach, która rozgrywa się w 1917 roku. Porucznik armii brytyjskiej, wydelegowany do urzędu w Kairze ma zajmować się wywiadem na rzecz Wielkiej Brytanii. W pewnym momencie swojej kariery otrzymuje zadanie zorientowania się, czy można stworzyć bunt przeciwko turkom w szeregach klanów Arabów. Ponieważ porucznik jest dobrze wykształcony w temacie Arabii, ma ułatwione zadanie. Z czasem jego osoba jednoczy różne klany i dochodzi do wystąpienia zjednoczonych klanów przeciwko Turkom.
Ten film to kolos realizacyjny i wykonanie jest ZAJ3BISTE w każdym calu taśmy. Reżyser Lean nie szczędzi ukazania pustyni prawdziwej, ciężkiej - bywają nawet lekkie dłużyzny związane z akcją dosłownie przyklejoną do pustyni lecz jest to uzasadnione i ma solidny efekt. Zdjęcia, kadry są wykonane perfekcyjnie. I to dopiero początek zajebistości tego obrazu. W tej samej lidze mamy aktorów takich jak Peter O'Toole (tytułowy Lawrence), Alec Guiness, Anthony Quinn i Omar Sharif. Anthonego Quina wypatrywałem długo i dopiero po czasie zorientowałem się, kogo on gra. Ciul z tym ale aktorsko tutaj jest perliście i zachwyty nad poszczególnymi rolami mnie absolutnie nie dziwią.
Scenariusz jest przemyślany, praktycznie nie wa zbędnych wątków, czasami nawet są użyte fajne klamry spinające konkretne wydarzenia. Podział na część polityczną, tak po stronie Arabii jak i armii korony brytyjskiej - w przeciwieństwie Sartakusa - doskonale wyważony, zagrany i z doskonałymi dialogami.
I na koniec wisienka w czekoladzie: rozmach!!!
Pisząc rozmach, mam na myśli połączenie szerokich kadrów, ogromnych planów z jeszcze większą ilością statystów. Nie mal każde ujęcie jest przemyślane oraz wykonane tak, by pokazać te cyferki stojące za armiami, więc atak na port, pociąg czy finalna bitwa po prostu rozwala galaktykę :) Lecz nie tylko w tym Lean rządzi i dzieli: na przykład atak na pociąg z końmi to kilkadziesiąt koni w wagonach i sekwencja zrobiona z rozmachem poza skalą. Nawet zdobycie Damaszku a potem następująca sekwencja polityka rozsadza ekran ilością detali, statystów i jakością realizacji. Podobnie jest w krótkiej acz szalenie ważnej sekwencji powrotu Lawrenca przez Synaj do biura w Kairze, gdy wchodzi do sztabu i kantyny. Tam każda scena, nawet mała, jest WIELKA!!!
Nie można dać innej oceny niżeli 10/10 i porównać ten film do "Przeminęło z Wiatrem" bo według mnie oba filmy stanowiły kamienie milowe w historii kina.
A taki Spartakus? Blednie przy tej produkcji straszliwie i okrutnie, nie pozostawiając mi nic innego li tylko obniżyć finalną ocenę o co najmniej 2 oczka.
Fiu fiu fiu. Dałem Spartakusowi 7/10 bo skala a tu dupa. Dla porównania wziąłem się za tego kolosa i co? Spartakus wygląda przy tym jak projekt mocno zaangażowanych amatorów!
Akcja Lawrenca... to historia oparta na faktach, która rozgrywa się w 1917 roku. Porucznik armii brytyjskiej, wydelegowany do urzędu w Kairze ma zajmować się wywiadem na rzecz Wielkiej Brytanii. W pewnym momencie swojej kariery otrzymuje zadanie zorientowania się, czy można stworzyć bunt przeciwko turkom w szeregach klanów Arabów. Ponieważ porucznik jest dobrze wykształcony w temacie Arabii, ma ułatwione zadanie. Z czasem jego osoba jednoczy różne klany i dochodzi do wystąpienia zjednoczonych klanów przeciwko Turkom.
Ten film to kolos realizacyjny i wykonanie jest ZAJ3BISTE w każdym calu taśmy. Reżyser Lean nie szczędzi ukazania pustyni prawdziwej, ciężkiej - bywają nawet lekkie dłużyzny związane z akcją dosłownie przyklejoną do pustyni lecz jest to uzasadnione i ma solidny efekt. Zdjęcia, kadry są wykonane perfekcyjnie. I to dopiero początek zajebistości tego obrazu. W tej samej lidze mamy aktorów takich jak Peter O'Toole (tytułowy Lawrence), Alec Guiness, Anthony Quinn i Omar Sharif. Anthonego Quina wypatrywałem długo i dopiero po czasie zorientowałem się, kogo on gra. Ciul z tym ale aktorsko tutaj jest perliście i zachwyty nad poszczególnymi rolami mnie absolutnie nie dziwią.
Scenariusz jest przemyślany, praktycznie nie wa zbędnych wątków, czasami nawet są użyte fajne klamry spinające konkretne wydarzenia. Podział na część polityczną, tak po stronie Arabii jak i armii korony brytyjskiej - w przeciwieństwie Sartakusa - doskonale wyważony, zagrany i z doskonałymi dialogami.
I na koniec wisienka w czekoladzie: rozmach!!!
Pisząc rozmach, mam na myśli połączenie szerokich kadrów, ogromnych planów z jeszcze większą ilością statystów. Nie mal każde ujęcie jest przemyślane oraz wykonane tak, by pokazać te cyferki stojące za armiami, więc atak na port, pociąg czy finalna bitwa po prostu rozwala galaktykę :) Lecz nie tylko w tym Lean rządzi i dzieli: na przykład atak na pociąg z końmi to kilkadziesiąt koni w wagonach i sekwencja zrobiona z rozmachem poza skalą. Nawet zdobycie Damaszku a potem następująca sekwencja polityka rozsadza ekran ilością detali, statystów i jakością realizacji. Podobnie jest w krótkiej acz szalenie ważnej sekwencji powrotu Lawrenca przez Synaj do biura w Kairze, gdy wchodzi do sztabu i kantyny. Tam każda scena, nawet mała, jest WIELKA!!!
Nie można dać innej oceny niżeli 10/10 i porównać ten film do "Przeminęło z Wiatrem" bo według mnie oba filmy stanowiły kamienie milowe w historii kina.
A taki Spartakus? Blednie przy tej produkcji straszliwie i okrutnie, nie pozostawiając mi nic innego li tylko obniżyć finalną ocenę o co najmniej 2 oczka.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
04-04-2023, 06:36





