Jesus Christ Superstar - Wielka Środa i kolejna klasyka już odhaczona. Miałem rok temu zobaczyć, ale nie wyszło. I miałem wczoraj oglądać, bo Wielki Wtorek to zapowiedź judaszowego zdradziectwa i piotrowego zaparcia, ale byłem zajęty dzień cały i dwa animowane specjały zaplanowane na dziś poszły na wczoraj.
O filmie wiedziałem tyle, że jest to musical o Dżizysie i na pewno spowodował zamieszki robione przez dewotki. Trochę się nie spodziewałem tego, że to będzie częściowo anachronistyczny miszmasz - tu ubrania i sprzęty ze z czasów współczesnych, etiopijscy Żydzi, hipisowskie tłumy, Maria Magdalena/nierządnica w roli Yoko Ono, a Jezus to też bardziej wygląda jak muszkieter czy inny Robin Hood. Nie mówiąc o faryzeuszach ubranych jak złoczyńcy z komiksowych X-Men. I gdy ktoś nie zna historii, to widząc to wszystko może być zagubiony (ale wtedy to każdy z Zachodu kojarzył mniej więcej losy Mesjasza).
Muzyka raczej nie kojarząca się z ewangelią - psychodeliczny rock z lat 70. to ostatnie co można byłoby puścić na mszy - ale w kontekście filmu i tytułu pasuje, bo Jezus jakby nie patrzeć był jakby supergwiazdą i na pewno kontrowersyjną i wywrotową w oczach ówczesnych "autorytetów". To jak na razie jedyny kojarzony przeze mnie musical filmowy, gdzie właściwie wszystkie dialogi są śpiewane.
Mimo postmodernistycznego kotła Lloyd odnosi się z szacunkiem do Nowego Testamentu i w historii niczego szczególnie nie zmienia. Taka znacząca zmiana to Judasz ma bardziej ludzkie motywacje w zdradzie. A z kolei Jezus jest ukazany jako ludzki gość, którego przytłacza go uwielbienie przez tłumy i najchętniej by dalej cieślował w niskich cenach (za darmo pewnie by chciał, ale na chleb i wino też trzeba mieć środki). Ale pasuje do postaci i wierzę, że prawdziwy Jezus prywatnie był skromnym i spoko kolesiem i dlatego pociągnął ze sobą tłumy (co wkurzało faryzeuszy zdziwionych, czemu synagogi pustoszeją). Więc należą się ukłony twórcom. Zwłaszcza, że dzisiaj taki postmodernistyczny obrazek na podst. Biblii byłby jakimś lewackim zakalcem wiele razy ukazującym środkowy palec chrześcijanom, a twórcy na twitterze krytykę zbywali faszyzmem.
Jak dla mnie warto ujrzeć. Gdybym był katechetą, z chęcią bym puścił na lekcji religii - lepsze to niż jakaś włoska taniocha nachalnie pouczająca paluchem.
7/10
O filmie wiedziałem tyle, że jest to musical o Dżizysie i na pewno spowodował zamieszki robione przez dewotki. Trochę się nie spodziewałem tego, że to będzie częściowo anachronistyczny miszmasz - tu ubrania i sprzęty ze z czasów współczesnych, etiopijscy Żydzi, hipisowskie tłumy, Maria Magdalena/nierządnica w roli Yoko Ono, a Jezus to też bardziej wygląda jak muszkieter czy inny Robin Hood. Nie mówiąc o faryzeuszach ubranych jak złoczyńcy z komiksowych X-Men. I gdy ktoś nie zna historii, to widząc to wszystko może być zagubiony (ale wtedy to każdy z Zachodu kojarzył mniej więcej losy Mesjasza).
Muzyka raczej nie kojarząca się z ewangelią - psychodeliczny rock z lat 70. to ostatnie co można byłoby puścić na mszy - ale w kontekście filmu i tytułu pasuje, bo Jezus jakby nie patrzeć był jakby supergwiazdą i na pewno kontrowersyjną i wywrotową w oczach ówczesnych "autorytetów". To jak na razie jedyny kojarzony przeze mnie musical filmowy, gdzie właściwie wszystkie dialogi są śpiewane.
Mimo postmodernistycznego kotła Lloyd odnosi się z szacunkiem do Nowego Testamentu i w historii niczego szczególnie nie zmienia. Taka znacząca zmiana to Judasz ma bardziej ludzkie motywacje w zdradzie. A z kolei Jezus jest ukazany jako ludzki gość, którego przytłacza go uwielbienie przez tłumy i najchętniej by dalej cieślował w niskich cenach (za darmo pewnie by chciał, ale na chleb i wino też trzeba mieć środki). Ale pasuje do postaci i wierzę, że prawdziwy Jezus prywatnie był skromnym i spoko kolesiem i dlatego pociągnął ze sobą tłumy (co wkurzało faryzeuszy zdziwionych, czemu synagogi pustoszeją). Więc należą się ukłony twórcom. Zwłaszcza, że dzisiaj taki postmodernistyczny obrazek na podst. Biblii byłby jakimś lewackim zakalcem wiele razy ukazującym środkowy palec chrześcijanom, a twórcy na twitterze krytykę zbywali faszyzmem.
Jak dla mnie warto ujrzeć. Gdybym był katechetą, z chęcią bym puścił na lekcji religii - lepsze to niż jakaś włoska taniocha nachalnie pouczająca paluchem.
7/10
05-04-2023, 22:30





