Mnie skusiło
Przede wszystkim: to jest kino bardzo niskich lotów, ale gdy już się operuje w tych rejestrach, to ok
Jestem bardzo zaskoczony pierwszym aktem. Reżysersko jest rewelacyjny, bo idealnie oddaje taką dziwną mieszankę stresu, ekscytacji i niepokoju, gdy człowiek mierzy się z przeszłością, którą zdecydowanie chciałby zakopać bardzo głęboko. Uciekające spojrzenia, szukająca reakcji kamera, straszące bohatera lustro. No, no, no - są tu fajne pomysły.
Sprytnym mykiem obroniono główną oś fabularną, bo powołano się na pierwszego Rockiego. Jest to niewątpliwie naiwne, ale jednocześnie w duchu serii. Czy szczerze, czy cynicznie - to już temat na większą dyskusję, która byłaby po tym filmie mile widziana, ale chyba nierealna.
W scenariuszu też znalazła się perełka, w postaci motywu poszukiwania utraconej części siebie, którą próbuje się mieć blisko dzięki skupianiu przy sobie ludzi zajmujących "nasze" miejsce. Nie jest to jakoś bardzo zniuansowane ani subtelne, ale działa. Sporo w tym scenariuszu niewygodnego niepokoju, który aż przytłacza.
NO ALE
Druga część filmu to koszmar. Koszmarny koszmar. Na jeszcze większą niekorzyść działają jakieś takie artystyczno-głębokie montaże i motywy (lustro....................). No dramat.
Przede wszystkim: to jest kino bardzo niskich lotów, ale gdy już się operuje w tych rejestrach, to ok
Jestem bardzo zaskoczony pierwszym aktem. Reżysersko jest rewelacyjny, bo idealnie oddaje taką dziwną mieszankę stresu, ekscytacji i niepokoju, gdy człowiek mierzy się z przeszłością, którą zdecydowanie chciałby zakopać bardzo głęboko. Uciekające spojrzenia, szukająca reakcji kamera, straszące bohatera lustro. No, no, no - są tu fajne pomysły.
Sprytnym mykiem obroniono główną oś fabularną, bo powołano się na pierwszego Rockiego. Jest to niewątpliwie naiwne, ale jednocześnie w duchu serii. Czy szczerze, czy cynicznie - to już temat na większą dyskusję, która byłaby po tym filmie mile widziana, ale chyba nierealna.
W scenariuszu też znalazła się perełka, w postaci motywu poszukiwania utraconej części siebie, którą próbuje się mieć blisko dzięki skupianiu przy sobie ludzi zajmujących "nasze" miejsce. Nie jest to jakoś bardzo zniuansowane ani subtelne, ale działa. Sporo w tym scenariuszu niewygodnego niepokoju, który aż przytłacza.
NO ALE
Druga część filmu to koszmar. Koszmarny koszmar. Na jeszcze większą niekorzyść działają jakieś takie artystyczno-głębokie montaże i motywy (lustro....................). No dramat.
.
07-04-2023, 00:15





