Punch Drunk Love (2002)
Z 8 lat tego nie widziałem. To był ten film od którego zaczął się mój romans z Andersonem i dzięki któremu polubiłem w końcu Sandlera oraz tym samym przestałem skreślać filmy za samo jego nazwisko nad tytułem. Bez wątpienia jeden z najoryginalniejszych kom-romów jakie widziałem. Przez dużą część się ogląda bardziej to jak jakąś psycho-dramę, niż kolejny walentynkowy film z Hugh Grantem. Idealnie zresztą owy klimat oddaje zagubioną psychikę głównego bohatera, któremu się z początku współczuje, że musi cierpieć przez swe wkurwiające siostry, a jednak z czasem zaczyna też imponować swą postawą.
Sandler absolutnie rewelacyjny - idealnie się wpasował w postać cichego biznesmena w niebieskim garniturku i z wybuchami złości. Złodziejem filmu jest jednak nieodżałowany Philip Seymour Hoffman jako właściciel sex-telefonu naciągającego ludzi na kasę. Scena kłótni przez telefon zagrana koncertowo. Zwracam uwagę, iż w poprzednich dwóch filmach PTA robił za urocze pipy, a tu z kolei jest pewnym siebie kutasem. Jeden z tych policzalnych na palcach jednej ręki aktorów, którzy dosłownie potrafili zagrać wszystko.
No i co jeszcze warto odnotować - film ma niezwykle piękną muzykę. Sekwencje przeplatających się na ekranie kolorów w rytm nut Jona Briona to jedne z piękniejszych momentów w historii kina. No i "He Needs Me" śpiewane przez Shelley Duvall podrasowane do perfekcji <3
9/10 - osobiste TOP3 PTA - za TWBB i Phantom Thread
Z 8 lat tego nie widziałem. To był ten film od którego zaczął się mój romans z Andersonem i dzięki któremu polubiłem w końcu Sandlera oraz tym samym przestałem skreślać filmy za samo jego nazwisko nad tytułem. Bez wątpienia jeden z najoryginalniejszych kom-romów jakie widziałem. Przez dużą część się ogląda bardziej to jak jakąś psycho-dramę, niż kolejny walentynkowy film z Hugh Grantem. Idealnie zresztą owy klimat oddaje zagubioną psychikę głównego bohatera, któremu się z początku współczuje, że musi cierpieć przez swe wkurwiające siostry, a jednak z czasem zaczyna też imponować swą postawą.
Sandler absolutnie rewelacyjny - idealnie się wpasował w postać cichego biznesmena w niebieskim garniturku i z wybuchami złości. Złodziejem filmu jest jednak nieodżałowany Philip Seymour Hoffman jako właściciel sex-telefonu naciągającego ludzi na kasę. Scena kłótni przez telefon zagrana koncertowo. Zwracam uwagę, iż w poprzednich dwóch filmach PTA robił za urocze pipy, a tu z kolei jest pewnym siebie kutasem. Jeden z tych policzalnych na palcach jednej ręki aktorów, którzy dosłownie potrafili zagrać wszystko.
No i co jeszcze warto odnotować - film ma niezwykle piękną muzykę. Sekwencje przeplatających się na ekranie kolorów w rytm nut Jona Briona to jedne z piękniejszych momentów w historii kina. No i "He Needs Me" śpiewane przez Shelley Duvall podrasowane do perfekcji <3
9/10 - osobiste TOP3 PTA - za TWBB i Phantom Thread
07-04-2023, 13:52 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-04-2023, 13:56 przez Kryst_007.)





