W Wielkanoc były dwa tytuły:
W ramach wielkanocno-kwietniowego maratonu Maleństwo i przyjaciele, ale to w stosownym temacie.
Oraz w nie ramach wielkanocno-kwietniowego maratonu Tomcio Paluch spotyka Calineczkę - jakiś tytuł od Golden Films, który nie jest knock-offem Disneya czy Dona Blutha :P. Praktycznie te wszystkie checkpointy reszty ich filmografii - przydługa piosenka tytułowa z stock-footage'em późniejszych scen, cukierkowe kolory i projekty postaci jak tylko możliwe, klasyczna muzyka bo tak taniej, generalnie taniocha bijąca.
Można się śmiać z infantylnych głupotek czy jakichś anachronizmów jak Tomcio Paluch mający XX-wieczny motocykl w średniowiecznio-renesansowej krainie xD. Co mnie uderzyło, to jak głośne są tu typowo kreskówkowe efekty dźwiękowe, a nawet niedopasowane (Tomcio i mysza wpadają do budyniu czy czymś podobnego - odgłos jak plusk wody i fali oceanicznych). I nadużywa się klasycznej muzyki. Co do polskich trzech grosz jakiś dubbing z En-Be-Ef (tych od pierwszych serii Pokemonów), gdzie zamiast sierot po Studiu Opracowań Filmów w Łodzi, występują powszechnie kojarzeni aktorzy. (EDIT: Przypomniałem sobie o fatalnym tu montażu)
W sumie nie powinienem być surowy, bo twórcy Golden Films wiedzieli, że ich przeznaczenie to zapełnienie kosza w markecie za piątaka. Jak dla mnie to ekwiwalent wszelakich książeczek dla dzieci adaptującymi bajki w Auchanie, które do niczego innego nie pretendują. Choć lepiej niech trzymają jednak ekranizacji baśni 1:1 niż prób własnej fabuły, bo zwykle wypada kiepawo (jak w ich interpretacji carewny Anastazji z bezczelnie nagle uciętym końcem).
W ramach wielkanocno-kwietniowego maratonu Maleństwo i przyjaciele, ale to w stosownym temacie.
Oraz w nie ramach wielkanocno-kwietniowego maratonu Tomcio Paluch spotyka Calineczkę - jakiś tytuł od Golden Films, który nie jest knock-offem Disneya czy Dona Blutha :P. Praktycznie te wszystkie checkpointy reszty ich filmografii - przydługa piosenka tytułowa z stock-footage'em późniejszych scen, cukierkowe kolory i projekty postaci jak tylko możliwe, klasyczna muzyka bo tak taniej, generalnie taniocha bijąca.
Można się śmiać z infantylnych głupotek czy jakichś anachronizmów jak Tomcio Paluch mający XX-wieczny motocykl w średniowiecznio-renesansowej krainie xD. Co mnie uderzyło, to jak głośne są tu typowo kreskówkowe efekty dźwiękowe, a nawet niedopasowane (Tomcio i mysza wpadają do budyniu czy czymś podobnego - odgłos jak plusk wody i fali oceanicznych). I nadużywa się klasycznej muzyki. Co do polskich trzech grosz jakiś dubbing z En-Be-Ef (tych od pierwszych serii Pokemonów), gdzie zamiast sierot po Studiu Opracowań Filmów w Łodzi, występują powszechnie kojarzeni aktorzy. (EDIT: Przypomniałem sobie o fatalnym tu montażu)
W sumie nie powinienem być surowy, bo twórcy Golden Films wiedzieli, że ich przeznaczenie to zapełnienie kosza w markecie za piątaka. Jak dla mnie to ekwiwalent wszelakich książeczek dla dzieci adaptującymi bajki w Auchanie, które do niczego innego nie pretendują. Choć lepiej niech trzymają jednak ekranizacji baśni 1:1 niż prób własnej fabuły, bo zwykle wypada kiepawo (jak w ich interpretacji carewny Anastazji z bezczelnie nagle uciętym końcem).
09-04-2023, 21:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-04-2023, 22:59 przez OGPUEE.)





