Ghosted
No dobra.. jeśli ktoś chce się cieszyć filmem w trybie na full, nie powinien oglądać trailera ani czytać niczego co dalej napiszę. Nie są to może wielkie "odkrycia" ale jednak chyba byłoby najfajniej to oglądać "na czysto".
Inspirację łatwo wskazać - "True Lies" :) Tylko Arnolda Schwarzeneggera gra Ana de Armas. Do tego może.. trochę "Miłość, szmaragd i krokodyl". A jedna scena jest jakby wyciągnięta z Quantumanii (serio :)
No i jak ktoś stwierdził ze Ana de Armas i Chris Evans mieli fajną chemię w "Knives Out" - tutaj w zasadzie opiera się na tym cały film. Pojawia się też Adrien Brody który niedawno grał męża Any w "Blonde". Tutaj z kolei w roli czarnego charakteru wyjętego żywcem z Bonda (w pewnym sensie nawet dośc konkretnie podobny do Javiera Bardema w "Skyfall" :p).
Generalnie gdy film jest zwariowaną komedią akcji radzi sobie najlepiej. Mam wrażenie że ktoś tutaj spełnił swój fanowski sen na temat co by było gdyby Czarna Wdowa jednak była dziewczyną Kapitana Ameryki ? :p Jest tutaj też kilka dość.. ciekawych.. cameo.
Próbuje się to jednak łączyć z poważniejszymi tonami i zbudować pełniejszy obraz głównej bohaterki. Nie wychodzi to strasznie źle ale też niestety nie jest to umiejętnie splecione ze sobą, wyraźnie tempo i fun w pewnym momencie opadają. Ma to być też chyba chwila wytchnienia przed finałem.. .Ale..
Startu do "True Lies" to oczywiście nie ma jednak.. całkiem przyjemne. Ode mnie 7/10.
No dobra.. jeśli ktoś chce się cieszyć filmem w trybie na full, nie powinien oglądać trailera ani czytać niczego co dalej napiszę. Nie są to może wielkie "odkrycia" ale jednak chyba byłoby najfajniej to oglądać "na czysto".
Inspirację łatwo wskazać - "True Lies" :) Tylko Arnolda Schwarzeneggera gra Ana de Armas. Do tego może.. trochę "Miłość, szmaragd i krokodyl". A jedna scena jest jakby wyciągnięta z Quantumanii (serio :)
No i jak ktoś stwierdził ze Ana de Armas i Chris Evans mieli fajną chemię w "Knives Out" - tutaj w zasadzie opiera się na tym cały film. Pojawia się też Adrien Brody który niedawno grał męża Any w "Blonde". Tutaj z kolei w roli czarnego charakteru wyjętego żywcem z Bonda (w pewnym sensie nawet dośc konkretnie podobny do Javiera Bardema w "Skyfall" :p).
Generalnie gdy film jest zwariowaną komedią akcji radzi sobie najlepiej. Mam wrażenie że ktoś tutaj spełnił swój fanowski sen na temat co by było gdyby Czarna Wdowa jednak była dziewczyną Kapitana Ameryki ? :p Jest tutaj też kilka dość.. ciekawych.. cameo.
Próbuje się to jednak łączyć z poważniejszymi tonami i zbudować pełniejszy obraz głównej bohaterki. Nie wychodzi to strasznie źle ale też niestety nie jest to umiejętnie splecione ze sobą, wyraźnie tempo i fun w pewnym momencie opadają. Ma to być też chyba chwila wytchnienia przed finałem.. .Ale..
Startu do "True Lies" to oczywiście nie ma jednak.. całkiem przyjemne. Ode mnie 7/10.
22-04-2023, 23:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-04-2023, 02:10 przez Rozgdz.)





