(07-05-2023, 23:53)shamar napisał(a): W tym filmie wojna wygląda tak: pół godziny (a może i dłużej) gadają, że pojada na wojnę. Po czym pokazane jest jak już "są na wojnie" - kilkuminutowa sekwencja z wybuchami, podpalaniem, chodzeniem. NAGŁY przeskok gdy są już w niewoli i zaraz będą grać w ruletkę. Po czym uciekają i koniec wojny, w tym filmie. Oczekiwałem, że na prawie 3 godzinny film przynajmniej część wojenna będzie trwać z godzinę. A ona trwa chyba z 20 minut, za to przez prawie godzinę możemy oglądać... wesele...
Oczekiwac to sobie mogles tez najazdu Marsjan i utyskiwac, ze to slaby film o inwazji kosmitow :) Twoje oczekiwania nie maja tutaj nic do rzeczy. Owszem, mozesz sobie to w ten sposob krytykowac, ale wiesz. Wojny pokazano fragment i wiecej nie trzeba, kluczowe sa sceny w niewoli.
(08-05-2023, 08:37)Kryst_007 napisał(a): Young Sherlock Holmes (1985)
W sumie taki fanfic, co zresztą jest podkreślane zarówno na początku, jak i na końcu filmu. Nieźle udało się im nawet dopasować najsłynniejszego detektywa w historii popkultury w ramy kina marki Spielberga. Ogląda się bez grama nudy, uatrakcyjniają akcja i całkiem przystępne dla młodego widza śledztwo, no i sam nastoletni Sherlock okazuje się mieć więcej z Indy'ego. Młodzi aktorzy się spisują - młody grający Holmesa jest fantastycznie obsadzony. Tak sobie właśnie wyobrażałem tą postać w wieku dojrzewania - ta sama prezencja i naturalna charyzma. Tożsamość tajemniczego złola niestety bardzo łatwa do odgadnięcia i wiedziałem już kim jest 10 minut przed czasem. Ale za to Columbus jako scenarzysta zaplusował u mnie brakiem obowiązkowego happy endu.
Co najlepiej wypada w filmie po tych 38 latach? Efekty. Cholera, te wszystkie sekwencje halucynogenne trzymają się niemalże perfecto. CGI-rycerz (dzieło raczkującego wówczas Pixara :)))) musiał wbijać w fotel w tamtym 1985 i o ile się nie mylę to chyba pierwsza komputerowo wykreowana postać w filmie fabularnym.
7/10
Wieki nie ogladalem i od naprawde dugiego czasu zabieram sie za powtorke. Produkcyjniaki od Spielberga z lat 80. to dla mnie absolutna magia kina. Znow to powtarze, wole filmy przez niego produkowane (w tamtych latach) niz przez niego rezyserowane.
PS. Przy okazji Mlodego Szerloka, spotkalem kiedys na Covent Garden Sophie Ward, za mlokosa to byla jedna z moich filmowych milosci.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
09-05-2023, 12:47 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-05-2023, 12:53 przez Bucho.)





