Yor: The Hunter from the Future (1983)
Ło kurczę. Czego tu nie ma. Bo i coś z Supermana Donnera, ze Star Wars, motywy z naszego swojskiego Thorgala się znajdą a całość bardzo mi przypomina jeden komiks który wychodził kiedyś w "Świecie Młodych" o jaskiniowcach i dinozaurach w przyszłości sf (możliwe zresztą że zainspirowany Yorem). Sam film jest na podstawie jakiegoś opowiadania sf a nie po prostu wymysłem scenarzysty.
No tak, pochodzi to bowiem najwyraźniej z epoki gdy się takimi rzeczami jak twisty czy spoilery nie przejmowano więc zarówno tytuł jak i trailer marnują cały twist (aczkolwiek to że jaskiniowcy i dinozaury egzystują razem jest jakąś podpowiedzią że coś tu nie gra).
Generalnie nie jestem pewny czemu ale.. oglądało mi się to zajebiście. Może to Reb Brown który stara się być takim uśmiechniętym, superpozytywnym .. no, Supermanem :) a nie Conanem Barbarzyńcą (choć też tu gdzieś.. ), może tematyka..
Ale wydaje mi się że po prostu ten film był robiony z serduchem i zaangażowaniem i ten cały Antonio Margheriti świetnie się przy nim bawił spełniając jakieś swoje dziecięce marzenia :p I to się czuje.
A, film ma też GENIALNY song głównego bohatera który po filmie nie chce wyjść z głowy
Ode mnie 8/10, a co :)
Ło kurczę. Czego tu nie ma. Bo i coś z Supermana Donnera, ze Star Wars, motywy z naszego swojskiego Thorgala się znajdą a całość bardzo mi przypomina jeden komiks który wychodził kiedyś w "Świecie Młodych" o jaskiniowcach i dinozaurach w przyszłości sf (możliwe zresztą że zainspirowany Yorem). Sam film jest na podstawie jakiegoś opowiadania sf a nie po prostu wymysłem scenarzysty.
No tak, pochodzi to bowiem najwyraźniej z epoki gdy się takimi rzeczami jak twisty czy spoilery nie przejmowano więc zarówno tytuł jak i trailer marnują cały twist (aczkolwiek to że jaskiniowcy i dinozaury egzystują razem jest jakąś podpowiedzią że coś tu nie gra).
Generalnie nie jestem pewny czemu ale.. oglądało mi się to zajebiście. Może to Reb Brown który stara się być takim uśmiechniętym, superpozytywnym .. no, Supermanem :) a nie Conanem Barbarzyńcą (choć też tu gdzieś.. ), może tematyka..
Ale wydaje mi się że po prostu ten film był robiony z serduchem i zaangażowaniem i ten cały Antonio Margheriti świetnie się przy nim bawił spełniając jakieś swoje dziecięce marzenia :p I to się czuje.
A, film ma też GENIALNY song głównego bohatera który po filmie nie chce wyjść z głowy
Ode mnie 8/10, a co :)
27-05-2023, 16:07 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-05-2023, 16:12 przez Rozgdz.)





