Bringing Up Baby - kolejna fantastyczna screwball comedy, nie wiem czy nie najlepsza spośród wszystkich, które widziałem. O ile zazwyczaj w kinie denerwuje mnie motyw, gdy kłopoty wynikają z tego że ktoś kogoś akurat nie słucha, tak tutaj jest to zrobione wybitnie: wspaniałe, kwieciste dialogi i świetne aktorstwo (najlepsza rola Hepburn jaką widziałem) sprawiają, że po prostu się to kupuje bez mrugnięcia okiem. Cudeńko, 9/10
No i jak do cholery oni nagrali te sceny z lampartem? Jak na mój rozum, to ujęcie, gdy Hepburn ciągnie jednego z nich, a ten się zapiera łapami to po prostu nie dało się zastosować żadnej sztuczki. Podobnie walka lamparta z psem wygląda na 100% prawdziwą. Dzisiaj pół Ameryki by się zesrało z oburzenia, gdyby pozwolić walczyć na planie zdjęciowym dwóm zwierzętom.
Ghosted - obejrzałem dla Any de Armas, ale chyba nie było warto. To znaczy film ma swoje zalety, głównie momenty, gdy humor jest głupszy niż się spodziewałem, kilka razy się nawet zaśmiałem, ale ogólnie to bieda, która nawet nie miała odwagi pójść w jakąś campową stronę, tylko jest tak bezpiecznie i bezjajecznie. Evans to aktor gorszy nawet od de Armas.4/10
No i jak do cholery oni nagrali te sceny z lampartem? Jak na mój rozum, to ujęcie, gdy Hepburn ciągnie jednego z nich, a ten się zapiera łapami to po prostu nie dało się zastosować żadnej sztuczki. Podobnie walka lamparta z psem wygląda na 100% prawdziwą. Dzisiaj pół Ameryki by się zesrało z oburzenia, gdyby pozwolić walczyć na planie zdjęciowym dwóm zwierzętom.
Ghosted - obejrzałem dla Any de Armas, ale chyba nie było warto. To znaczy film ma swoje zalety, głównie momenty, gdy humor jest głupszy niż się spodziewałem, kilka razy się nawet zaśmiałem, ale ogólnie to bieda, która nawet nie miała odwagi pójść w jakąś campową stronę, tylko jest tak bezpiecznie i bezjajecznie. Evans to aktor gorszy nawet od de Armas.4/10
22-07-2023, 12:03 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-07-2023, 12:03 przez simek.)





