Debryk, ale tu nie ma co rozumiec inaczej, bo przeciez przekaz filmu jest oczywisty i ma wymiar czysto polityczno-kulturowy. I ta oczywistosc byla dla mnie jasna w czasach, gdy jeszcze polityke rozumialem w dosyc blachy (pod wzgledem konfliktu ideei/cywilizacji) sposob, a sam film widzialem ostatni raz pewnie z 15 lat temu.
To co piszesz to oczywiscie ma miejsce w filmie, tylko w jaki sposob to wyklucza to o czym mowie?
To nie jest krytyka serialu i tego, co owy serial niby wbija widzom do glowy, ale (konserwatywnego) wyidealizowania Americany lat 50.
To taka typowa krytyka odchodzacego Swiata Ameryki pod rzadami WASP, swiata ktory wedlug zydowskiego rezysera byl calkowicie zaklamany, zmyslony, tak jak zaklamane i zmyslone sa wspomnienia o nim - wspomnienia, ktore idealizuja przeszlosc, ktorej nigdy (wedlug. rezysera) nie bylo.
Progres(ywizm) przynosci “wolnosc” i kolory, i oczywiscie wcale nie jest zaklamany. W filmie dochodzi do kulturowej rewolucji, rewolucji na ktorej przodku od lat 60. stali plemienni bracia rezysera.
I koniec lat 90. to juz wyrazny koniec starego ladu, porzadku i amerykanskiej potegi, ktorej smierc dzis widzimy zreszta w amerykanskiej kulturze, polityce, sztuce, czy nawet na poziomie ulicy.
Co by zatopieni w tym falszywym, wasp-americana snie zrobili Amerykanie, gdyby nie ten wspanialy progres, gdyby nie kulturowa rewolucja lat 60. No wlasnie, na moje zyli duzo lepiej i szczesliwiej niz obecnie, a rezyser klamie i manipuluje pod teze :)
Ten film to zwykla anty-wasp, anty-konserwatywna propagandowka i laurka w strone kluturowych ruchow rewolucyjnych.
I teraz pytanie, co bylo/jest wiekszym klamstwem, Pleasantville symbolizujace stara Ameryke, czy ta “kolorowa” rewolucja, ktorej poklosie dzis widzimy?
Dla mnie Pleasantville bylo jak najbardziej prawdziwe i to bylo piekne:
To co piszesz to oczywiscie ma miejsce w filmie, tylko w jaki sposob to wyklucza to o czym mowie?
To nie jest krytyka serialu i tego, co owy serial niby wbija widzom do glowy, ale (konserwatywnego) wyidealizowania Americany lat 50.
To taka typowa krytyka odchodzacego Swiata Ameryki pod rzadami WASP, swiata ktory wedlug zydowskiego rezysera byl calkowicie zaklamany, zmyslony, tak jak zaklamane i zmyslone sa wspomnienia o nim - wspomnienia, ktore idealizuja przeszlosc, ktorej nigdy (wedlug. rezysera) nie bylo.
Progres(ywizm) przynosci “wolnosc” i kolory, i oczywiscie wcale nie jest zaklamany. W filmie dochodzi do kulturowej rewolucji, rewolucji na ktorej przodku od lat 60. stali plemienni bracia rezysera.
I koniec lat 90. to juz wyrazny koniec starego ladu, porzadku i amerykanskiej potegi, ktorej smierc dzis widzimy zreszta w amerykanskiej kulturze, polityce, sztuce, czy nawet na poziomie ulicy.
Co by zatopieni w tym falszywym, wasp-americana snie zrobili Amerykanie, gdyby nie ten wspanialy progres, gdyby nie kulturowa rewolucja lat 60. No wlasnie, na moje zyli duzo lepiej i szczesliwiej niz obecnie, a rezyser klamie i manipuluje pod teze :)
Ten film to zwykla anty-wasp, anty-konserwatywna propagandowka i laurka w strone kluturowych ruchow rewolucyjnych.
I teraz pytanie, co bylo/jest wiekszym klamstwem, Pleasantville symbolizujace stara Ameryke, czy ta “kolorowa” rewolucja, ktorej poklosie dzis widzimy?
Dla mnie Pleasantville bylo jak najbardziej prawdziwe i to bylo piekne:
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
22-07-2023, 14:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-07-2023, 14:22 przez Bucho.)





