They cloned Tyrone z Netflixa, 2023r w reżyserii Juela Taylora (debiut)
Gdzieś natrafiłem na reckę w stylu OH ACH komedia roku. Potem przeczytałem w innej recenzji jakoby scenariusz filmu był w 2019 na blacklist jako ten debeściak. I wczoraj sobie przjrzałem obsadę: Jamie Foxx, John Boyega i nieznana mi Tehyonora Parris. No i tego, pomyślałem że warto dać szansę.
Nie, nie warto.
Sam pomysł, a jakby dokładniej określić, jego zalążek w pytę ale nie chcę spojlerować. A potem jest tak, że mamy trio grające ZAJEBIŚCIE tylko film pomylili, bo nie ma żadnej akcji, gagu, sceny śmiesznej, poza tym, że topowa trójka jest śmieszna. Dlaczego? Bo tak. Jamie Foxx jest serio doskonały w swojej roli, ta krzycząca laska kradnie show, ale show w zasadzie nie ma, bo oni są wycięci z innego filmu. Film ma też dziury logiczne wielkości kuli armatniej i za Chiny Ludowe nie da się kupić tego świata, a konwencja i intryga sypie się jak domek z kart już od tytułu począwszy. Końcówka pogrąża całość wystarczająco, aż żal kopać leżącego.
Więc jest tak:
Nie jest to komedia, a jak jest, to nie śmieszna.
Film S-F? Zalążek czegoś takiego jest ale wątek główny jest wrzucony do miksera i dodano do niego litry wody.
Akcja? Bez sensu, głupia i nudna.
Scenariusz na siłę chce wrzucić coś nowego, a wypluwa przetrawione motywy tylną częścią ciała.
I całość trwa AŻ 2 godziny. Bite dwie godziny nudy i durnot.
Dam 3/10, bo do rozdania kart jest intrygująco, a Foxx dostarcza świetną kreację na całej długości filmu.
Gdzieś natrafiłem na reckę w stylu OH ACH komedia roku. Potem przeczytałem w innej recenzji jakoby scenariusz filmu był w 2019 na blacklist jako ten debeściak. I wczoraj sobie przjrzałem obsadę: Jamie Foxx, John Boyega i nieznana mi Tehyonora Parris. No i tego, pomyślałem że warto dać szansę.
Nie, nie warto.
Sam pomysł, a jakby dokładniej określić, jego zalążek w pytę ale nie chcę spojlerować. A potem jest tak, że mamy trio grające ZAJEBIŚCIE tylko film pomylili, bo nie ma żadnej akcji, gagu, sceny śmiesznej, poza tym, że topowa trójka jest śmieszna. Dlaczego? Bo tak. Jamie Foxx jest serio doskonały w swojej roli, ta krzycząca laska kradnie show, ale show w zasadzie nie ma, bo oni są wycięci z innego filmu. Film ma też dziury logiczne wielkości kuli armatniej i za Chiny Ludowe nie da się kupić tego świata, a konwencja i intryga sypie się jak domek z kart już od tytułu począwszy. Końcówka pogrąża całość wystarczająco, aż żal kopać leżącego.
Więc jest tak:
Nie jest to komedia, a jak jest, to nie śmieszna.
Film S-F? Zalążek czegoś takiego jest ale wątek główny jest wrzucony do miksera i dodano do niego litry wody.
Akcja? Bez sensu, głupia i nudna.
Scenariusz na siłę chce wrzucić coś nowego, a wypluwa przetrawione motywy tylną częścią ciała.
I całość trwa AŻ 2 godziny. Bite dwie godziny nudy i durnot.
Dam 3/10, bo do rozdania kart jest intrygująco, a Foxx dostarcza świetną kreację na całej długości filmu.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
25-07-2023, 18:35





