A Fish Called Wanda (1988)
Co tu dużo gadać - w pytę komedia. Jeden z najlepszych crime-comów jakie me oczy kiedykolwiek widziały. Czy intryga cholernie angażuje i zaskakuje? Może i nie do końca, ale co się pośmiałem to moje. Bawiłem się jak prosię.
Jest przede wszystkim wyborny aktorski koncert. Wiadomo - Kevin Kline jako Otto to już legenda i ewidentnie miał zarąbisty fun na planie. Rozbraja porywczość, jak i głupota tego bohatera. W ogóle jeden z tych policzalnych na palcach jednej ręki przypadków, gdy sztywna Akademia doceniła komediowy występ. Nie tylko on jednak na oklaski zasłużył, bo Cleese i Palin także niezawodni (Tugg Speedman pewnie widział kreację wrażliwego jąkadły Kena przed graniem Simple Jacka :))) Cały ten wątek jak Palin próbuje ubić wredną staruchę z pieskami, to z kolei komediowe crème de la crème. Niby przewidywalne, a bawi jak cholera!
8/10
Co tu dużo gadać - w pytę komedia. Jeden z najlepszych crime-comów jakie me oczy kiedykolwiek widziały. Czy intryga cholernie angażuje i zaskakuje? Może i nie do końca, ale co się pośmiałem to moje. Bawiłem się jak prosię.
Jest przede wszystkim wyborny aktorski koncert. Wiadomo - Kevin Kline jako Otto to już legenda i ewidentnie miał zarąbisty fun na planie. Rozbraja porywczość, jak i głupota tego bohatera. W ogóle jeden z tych policzalnych na palcach jednej ręki przypadków, gdy sztywna Akademia doceniła komediowy występ. Nie tylko on jednak na oklaski zasłużył, bo Cleese i Palin także niezawodni (Tugg Speedman pewnie widział kreację wrażliwego jąkadły Kena przed graniem Simple Jacka :))) Cały ten wątek jak Palin próbuje ubić wredną staruchę z pieskami, to z kolei komediowe crème de la crème. Niby przewidywalne, a bawi jak cholera!
8/10
01-08-2023, 09:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-08-2023, 09:36 przez Kryst_007.)





