Sugerowanie, że w XIX wieku ktoś afrykańskiego pochodzenia mógł studiować medycynę na prestiżowych (i drogich) uczelniach w Wielkiej Brytanii (był może jakiś jeden pokazowy przypadek księcia z Etiopii na całe stulecie) jest tak gargantuicznym nagięciem historii, że to brzmi jak coś, co normalnie powinno być napiętnowane jako negacja zbrodni zachodniej cywilizacji czy coś takiego. Według ultra-progresywnej ideologii. A tymczasem to oni to sami wprowadzają. Czy tylko mi wydaje się to nielogiczne? Jakby ktoś na chwilę zamienił im mózgi z konserwatystami spod znaku obywatelskiego nacjonalizmu. Czuję, że za parę lat dostaną nowy upgrade i takie zaklinanie rzeczywistości będzie uznawane za przejaw "wybielania mrocznych kart z historii białej cywilizacji, która chce zakłamać skalę opresyjności przeciw ludziom koloru i bla bla bla" takie pierdoły.
01-08-2023, 18:57





