No w sumie ja też miałem nie oglądać, żeby nabijać. Chciałem zobaczyć tę bitkę na Thanedd i tak jednym okiem przejrzałem.
Pewnie będę się powtarzał, przepraszam, ale to jest kurva niepojęte jak można mieć taki samograj i tak to zjebać.
To jak dostać w spadku po babci worek złota, wywalić go przez okno i wziąć pożyczkę w Providencie, bo tak będzie ciekawiej.
Tylko jeden przykład. Jakby ktoś nie czytał to w książkach wszystko jest ciekawe ale też proste jak konstrukcja cepa. Dzięki temu ma ręce i nogi. Wieża Mewy jest częścią całego kompleksu. Zaczyna się rzeźnia, chaos, Ciri ucieka do wieży, Geralt blokuje schody, pojawia się Vilgefortz no i zaczyna się bitka. Po prostu Geralt stoi na drodze Vilgefortzowi. Ten się nie musi spieszyć, bo wie, że mu Ciri nigdzie nie ucieknie. Więc zamiast spopielić Geralta jednym zaklęciem wyczarowuje sobie kijek i postanawia się z Geraltem pobawić.
Co mamy w tym bieda-serialu?
No więc Wieża nie jest częścią zamku, stoi sobie kawał drogi od niego, przy plaży. Geralt, Ciri i Yennefer idą do zamku. W sumie chuj wie po co. W książkach znaleźli się w centrum wydarzeń i musieli po prostu walczyć. Dla Yennefer oczywiście Ciri jest najważniejsza, jak powtarza ze 100 razy, dlatego oczywiście ją zostawia i leci do Aretuzy. Po co, na co? A Geralt z Ciri sobie maszerują i trafiają na plażę. Włażą do jakiejś jaskini a planem Geralta jest wyciągnąć łódkę co tam leży i chyba gdzieś powiosłować. Gdzie, po co, dlaczego? Mogli od razu spierdolić w siną dal jak zobaczyli z oddali, że na zamku jest zawierucha.
No i w jaskini pojawia się Vilgefortz. Geralt każe uciekać Ciri a sam dostaje po dupie od Vilgefortza. Ten mówi, że Ciri uciekła do Wieży Mewy a stamtąd nie ma wyjścia. No ale po chuj Ciri uciekła akurat tam? W książkach musiała. Tutaj mogła nawiać gdzie tylko chce.
No ale na szczęście uciekła do Wieży bo tak chciał Vilgefortz i scenarzyści.
W Wieży jest oczywiście jakiś wymyślony przez tych przychlastów monolit chaosu, który nagle zaczyna wyświetlać jak na telebimie jakieś w założeniu cool-obrazki. Parsknąłem ze śmiechu bardzo porządnie :)
Plus jeszcze te debilne wstawki, żeby żaden debil nie zapomniał, że mamy do czynienia z silnymi postaciami kobiecymi. No tak, w książce przecież wcale ich nie ma.
- Jak byłam młoda, to nie przyjmowali czarownic w ciąży?
- Lol, serio?
- No, bo patriarchat.
Ja pier.dolę...
Pewnie będę się powtarzał, przepraszam, ale to jest kurva niepojęte jak można mieć taki samograj i tak to zjebać.
To jak dostać w spadku po babci worek złota, wywalić go przez okno i wziąć pożyczkę w Providencie, bo tak będzie ciekawiej.
Tylko jeden przykład. Jakby ktoś nie czytał to w książkach wszystko jest ciekawe ale też proste jak konstrukcja cepa. Dzięki temu ma ręce i nogi. Wieża Mewy jest częścią całego kompleksu. Zaczyna się rzeźnia, chaos, Ciri ucieka do wieży, Geralt blokuje schody, pojawia się Vilgefortz no i zaczyna się bitka. Po prostu Geralt stoi na drodze Vilgefortzowi. Ten się nie musi spieszyć, bo wie, że mu Ciri nigdzie nie ucieknie. Więc zamiast spopielić Geralta jednym zaklęciem wyczarowuje sobie kijek i postanawia się z Geraltem pobawić.
Co mamy w tym bieda-serialu?
No więc Wieża nie jest częścią zamku, stoi sobie kawał drogi od niego, przy plaży. Geralt, Ciri i Yennefer idą do zamku. W sumie chuj wie po co. W książkach znaleźli się w centrum wydarzeń i musieli po prostu walczyć. Dla Yennefer oczywiście Ciri jest najważniejsza, jak powtarza ze 100 razy, dlatego oczywiście ją zostawia i leci do Aretuzy. Po co, na co? A Geralt z Ciri sobie maszerują i trafiają na plażę. Włażą do jakiejś jaskini a planem Geralta jest wyciągnąć łódkę co tam leży i chyba gdzieś powiosłować. Gdzie, po co, dlaczego? Mogli od razu spierdolić w siną dal jak zobaczyli z oddali, że na zamku jest zawierucha.
No i w jaskini pojawia się Vilgefortz. Geralt każe uciekać Ciri a sam dostaje po dupie od Vilgefortza. Ten mówi, że Ciri uciekła do Wieży Mewy a stamtąd nie ma wyjścia. No ale po chuj Ciri uciekła akurat tam? W książkach musiała. Tutaj mogła nawiać gdzie tylko chce.
No ale na szczęście uciekła do Wieży bo tak chciał Vilgefortz i scenarzyści.
W Wieży jest oczywiście jakiś wymyślony przez tych przychlastów monolit chaosu, który nagle zaczyna wyświetlać jak na telebimie jakieś w założeniu cool-obrazki. Parsknąłem ze śmiechu bardzo porządnie :)
Plus jeszcze te debilne wstawki, żeby żaden debil nie zapomniał, że mamy do czynienia z silnymi postaciami kobiecymi. No tak, w książce przecież wcale ich nie ma.
- Jak byłam młoda, to nie przyjmowali czarownic w ciąży?
- Lol, serio?
- No, bo patriarchat.
Ja pier.dolę...
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
01-08-2023, 22:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-08-2023, 22:43 przez Dr Strangelove.)





